„To na co mnie zabierasz do kina?”

Film

Przymierzałem się do zrobienia zestawienia najlepszych (nietuzinkowych) filmów akcji, wybraniu kilku pozycji z gatunku „mordobicia” które nie są może dla niektórych aż tak znane, ale z pewnością warte obejrzenia. Zadanie trudne, starałem się pominąć klasyki, szukałem czegoś z ciekawą fabułą, innym spojrzeniem na ten gatunek, z wyjątkowym humorem i mała lista powstała. Zostawiam jednak ten temat na inną okazję, bo zamiast się zajmować legendami zza oceanu, trzeba koniecznie wspomnieć o naszym rodzimym kung – fu! 😉 Legendy polskie.

Czytaj dalej

INWAZJA – ebook

INWAZJA – ebook

Mój drugi ebook już jest, tym razem to zwarta opowieść, komiks o prostej konstrukcji – coś jak Koziołek Matołek (rymowanka, obrazek, rymowanka, obrazek itd.) dotyczy poniekąd środowiska „literackiego” oczywiście występujący w nim superbohaterowie są mocno przerysowani, ale ich istnienie w realnym świecie jest prawdopodobne 😉

.

okładka

 

Przede wszystkim jest to pisane i ilustrowane tak, żeby nie nudziło, bo nudnych
a czasem przemądrzałych pozycji jest już wystarczająco dużo.
Założenie to akcja, humor,  relacje damsko – męskie i szczypta refleksji.
A jak wyszło? Czy się udało? Oceńcie sami 🙂

Sama książeczka jak i darmowy fragment do zassania TUTAJ

 

 

Ebook – zapraszam :)

Dawka humoru i refleksji, do czytania przy porannej kawusi 
lub wieczornej lampce.

.

KARATE KIT okładka

Książeczka jest dostępna na razie TUTAJ gdzie można zerknąć na spis treści,
pobrać darmowy fragment, polubić min. na fejsie, a nawet kupić i tym samym zachęcić autora do robienia drugiej 🙂

Tombak

 

Historia autentyczna w wielkim skrócie 🙂

Godziny przedpołudniowe, słoneczko a tu z daleka macha kierowca abym się zatrzymał, myślę sobie potrzebuje pewno pomocy, jak się okazało to śniady osobnik, elegancko ubrany, aczkolwiek trochę niedbale podawał się za Turka. Komunikował się jako tako po polsku, mówił że potrzebuje kasy na 20l paliwa byle by dojechać do Warszawy, pokazuje mi wizytówkę warsztatu samochodowego ze stolicy, rzekomy swój cel. Znalazł się w tarapatach, karty mu nie przyjmują pilnie pragnie gotówki ściąga sygnet (kurde ale był masywny:) i chce mi go sprzedać za 100zł. Ja oglądam ale mam uzasadnione opory, w związku z tym jego aktorstwo nabiera rozpędu, negocjacje zeszły też do zegarka i bransoletki, a jeszcze z pół kilo gadżetów miał na sobie 🙂 Ja już zaczynam tłumić śmiech coby się nie zdemaskować a dwóch jego kumpli w aucie też zdaje się maskować torsje. Oświadczam – kłamię że nie mam forsy a nawet jakby to nie chcę być pazerny i wyjść na Polaka który kosztem obcokrajowca chce się łatwo wzbogacić! Aktorstwo Turka przechodzi w kolejny etap klęka na kolanach 😀 ręce jak do modlitwy ale muszę przyznać jedno od samego początku był niesamowicie autentyczny, sztuczne łzy same mu napływały do oczu – tylko podczas rozpaczy albo śmiechu takie się tworzą. Nie dałem mu stówy a mogłem przecież ostatecznie zarobić wg. ofiarodawcy ze 2 tauzeny, sam pierścień około 300 euro!

Potem jak odjeżdżałem to żałowałem że nie kupiłem przecież zegarek, bransoleta i pierścień mógł kosztować z pięć dych a reszta to za spektakl komedię w 3- aktach się należy, do tego na przyjęciach mógłbym sygnetem towarzystwu błyszczeć po oczach, a może nawet odsprzedać, no tak ale Polak zawsze głupi po szkodzie. Następnym razem dam się pięknie oszukać Rumunowi 🙂

 

Rozgrzewka :)

tekst musi być mocny

bo ludzie tego chcą

pruć jak pociąg nocny

gdy trzeba broczyć krwią

uderzać w punkt czuły

wydobywać sedno

napinać muskuły

obalać niejedno

odnaleźć sens życia

nabierać pokory

wychodzić z ukrycia

pokazać kolory

co mogę obiecać

to to że cholera

może podniecać

czasem sponiewiera

gdy trzeba ogłuszy

na ringu zachwieje

lecz czegoś nauczy

taką mam nadzieję

Kiedyś pisywałem „spektakularne” wierszydła a raczej poezję – w końcu odbiór mojej twórczości był pozytywny, celowo nadmieniłem że pisałem bo, obecnie nie mam już czasu na zabawy słowem, również zapał wygasł jakoś w naturalny sposób, owszem coś tam skrobnę jeszcze na nośnik HD (z upowszechniania w internecie zrezygnowałem).

Czytaj dalej

Takie sobie refleksje VI

Wpis ostatni z cyklu Holandia.

W pierwszym moim wpisie z tego cyklu Arszu raczył się nie zgodzić z moim twierdzeniem że jesteśmy nieotwarci. Otóż niestety nie jesteśmy. Mamy problemy z akceptacją odmienności czyichś poglądów, zachowania, wyznania, preferencji seksualnych i cholera jeszcze wie czego. Jesteśmy skryci i zawistni.

Pierwszą rzeczą jaka się rzuca w oczy to brak firanek czy innych zasłonek w oknach. Wszystko widoczne jak na dłoni. Możesz obejrzeć meble, tv, zobaczyć jak jedzą obiad 🙂 Jak mawiają ponoć sami Holendrzy „nie mam nic do ukrycia, a przed Opatrznością nie da się niczego ukryć„.

Kwestii uczciwości nie da się ocenić okiem turysty. Wiadomo że gdzie pieniądze tam trzeba uważać. Z tego co zdążyłem się zorientować Państwo pomaga obywatelom nawet zagranicznego pochodzenia w przypadku gdy Ci dadzą się zrobić w jajo (ale trzeba mieć świadomość bycia oszukanym co oznacza znajomość przepisów). Na pewno jednak z uczciwością jest lepiej niż u nas co można wywnioskować z chociażby takiego czegoś jak równorzędność umowy słownej i pisemnej.

Generalnie kraj podobał mi się. Podobało mi się jak oni żyją. Mogę szczerze powiedzieć jedno : u nas nigdy tak nie będzie.

Cóż, na razie zacząłem przyswajać sobie podstawy językowe. Jest dziwnie ale nie tragicznie.

Pozdrawiam czytelników 🙂

Takie sobie refleksje V

Temat drogowy.

Co jak co ale dróg możemy im pozazdrościć z całą pewnością. Na pierwszy rzut oka asfalt oceniłem jako „taki se” ale rozmowa z kumplem który w Polsce pracuje przy drogach poprawiła moje spojrzenie na tą sprawę. Otóż ich asfalt jest bardzo „kamienisty” z małą ilością „smoły”. Jak rzekł kolega, jest to zewnętrzna, porowata warstwa drenująca. Woda wsiąka w głąb a następnie spływa do kanałów. Zero popękań. Nawet w nielicznych wgłębieniach w których w trakcie opadów jest woda nie ma śladu uszkodzeń.

A najgorsze w tym wszystkim było to że nie widziałem ani jednej łaty :/

100_9537To droga typu pipidówa. Dwukierunkowa. Czerwony kolor w Holandii oznacza drogę dla rowerów / motorowerów. W tym przypadku również pieszy może po niej się przemieszczać z powodu braku chodnika. Czerwone pasy są priorytetowe w stosunku do pasa dla samochodów, tak więc jeśli jedziemy za rowerzystą a z naprzeciwka nadjeżdża inny pojazd musimy zaczekać aż nas wyminie i dopiero wyprzedzamy rowerzystę.

100_9538Rondo obok hotelu. Wszędzie gdzie tylko jest to możliwe Holendrzy fizycznie rozdzielają pasy ruchu. Także tutaj jest to widoczne.

100_9539

100_9583Przejście dla pieszych (szare) i dla rowerzystów (czerwone) na wspomnianym rondzie. Pieszy i rowerzysta ustępują pierwszeństwa. Jeśli nie było by znaku „ustąp pierwszeństwa” pieszy i tak by podobno ustępował za to rowerzysta miał by bezwzględne pierwszeństwo. Niejednokrotnie w miejscach gdzie droga dla rowerów „wychodzi” na jezdnię widziałem rowerzystów wyjeżdżających bez stresu. Kierowca widząc zbliżający się rower ustępuje pierwszeństwa. Nie wiem tylko czy wolno przechodzić od tyłu znaku.

100_9542Tak wygląda dojazd do tego ronda. Na pierwszym planie chodnik i droga dla rowerów. Rewelacją są niebieskie tablice i znaki które są w cholerę lepiej widoczne w nocy niż nasze zielone. Niemcy mają takie same. Naprawdę fajna sprawa.

100_9547Zjazd z drogi „główniejszej” na drogę typowo miejską która za widoczną stacją BP robi się jednokierunkową. Jest to strefa 30 km/h (ruchu prawie tam nie ma a jak już ktoś jedzie to naprawdę powoli). Rewelacyjny jest próg zwalniający na łuku jezdni. Stąd dobrze nie widać ale ma on około 3,5 metra więc cały samochód na niego wyjeżdża a nie taka typowa hopka jak u nas (takie hopki są na typowych drogach wiejskich).

100_9550Wspomniana jednokierunkowa oraz standardowy chodnik i droga dla rowerów. Oczywiście po obu stronach jezdni.

100_9554Największe moje zaskoczenie. Co zbliżałem się do pasów samochody się zatrzymywały. Niespotykane u nas połączenie znaków „ustąp pierwszeństwa pieszemu”. Wystarczy iść w kierunku przejścia aby każdy się zatrzymał. Dla mnie szok.

Podobno policja rzadko kontroluje kierowców więc Holendrzy jeżdżą na gazie. Czy to prawda, nie wiem. Tak mówią Polacy 🙂 Oczywiście mają wypadki ale jeżdżą o wiele kulturalniej niż nasi kierowcy. Kilka przypadków ciekawych widziałem ale w większości nie było do czego się doczepić. Myślę że i Polacy jeżdżą inaczej w Holandii. No chyba że widzą innego Polaka. Tutaj pozdrawiam pana w fordzie kombi rejestracja od liter TK który prawie w nas wjechał na rondzie koło Amsterdamu 🙂