Wiosna :)

Kurczę już przecież wiosna! jak ten czas leci, pora roku, przy której wszystko rozkwita, nabiera życia, będzie coraz cieplej, już sama świadomość nadchodzących przyjemności sprawia, że nie istnieje coś takiego jak przesilenie wiosenne, a nawet jeśli to warto się gdzieś wybrać, chociażby tutaj, bo to miejsce wyjątkowe, od samego oglądania już się fajnie robi 🙂

 

.
.

RELAX – z cyklu rarytasy cz.1

Rozpoczynam nowy cykl. Będzie tutaj głównie o komiksach, ale nie tylko, czyli w sumie jak normalnie do tej pory bywało, jednak dopisek rarytasy będzie oznaczał, że to coś wyjątkowego, jakaś pierdołka, film, komiks, książka czasem inne sentymentalne retro, o szczególnej historii, dziwnych perypetiach, (ale niekoniecznie cenione  w szerszych kręgach. po prostu z jakichś względów dla mnie istotne, godne wzmianki.)



Czytaj dalej

Libido, łyk kultury.

Walentynki tuż, tuż. Wszystko, co z tym związane nabiera mocy, sam też musiałem nadrobić kulturalne zaległości i obejrzałem dopiero teraz 50 twarzy Greya, tak zgada się ten sprzed dwóch lat!. Słyszałem opinię, że tego nie da się skrytykować samo podjęcie takiej próby,  z automatu stawia nieprzychylną recenzję na straconej pozycji. Po prostu to marka sama w sobie kasowy światowy hit! koniec kropka. Tak że to, co ja sądzę o tej produkcji, nie ma większego znaczenia. Tym razem kij z dala od mrowiska, mojej opinii znać nie chcecie 🙂 Książkę sobie daruję, ale rozumiem, to może się podobać.
Czytaj dalej

Sounds of music

Dawno już nic muzycznego nie wrzucałem. Aby nie wyszła taka popierdółkowa zapchaj dziura rzeknę słów kilka 🙂

Podobno muzyka łagodzi obyczaje, i coś w tym jest na rzeczy. Słuchanie muzyki działa najlepiej ze wszystkich znanych mi sposobów na dołek (no ok, antydepy są lepsze ale skutki uboczne ich działania, brrrrr…)

Czytaj dalej

Fluktuacje mocy

 

Pierwszym moim zamiarem był brak zamiaru oglądania jakiegoś dodatku do Gwiezdnych Wojen. Zaznaczam że o filmie usłyszałem około trzy tygodnie temu. Nie widziałem żadnego trailera ani nie czytałem nic na jego temat. Dokładnie wczoraj rzutem na taśmę postanowiłem jednak iż na film z dzieckiem się jednak wybiorę.

Nie mam nic do Gwiezdnych Wojen, uważam że saga jest świetna i z przyjemnością się ją ogląda, nie jestem jednak żadnym fanatykiem ani też nie zdarzyło mi się przeczytać niczego z tego uniwersum. Dlatego film który nie jest kontynuacją zeszłorocznego Przebudzenia Mocy potraktowałem jako sposób na wyciągnięcie od nas kasy.

I powiem szczerze że nie żałuję. Ani tego że na film poszedłem, ani również tego że nic o filmie nie wiedziałem. Dzięki temu udało mi się przeżyć filmowe zaskoczenie roku.

Jako iż zapewne nikt pod tym względem mnie nie przypomina dlatego też napiszę kilka ogólnych rzeczy. Film jest bezpośrednim prequelem do Gwiezdne Wojny IV Nowa Nadzieja. Bezpośrednim gdyż filmy nieomal płynnie przechodzą w siebie. Historia opowiedziana jest bardzo przyjemnie. Nie jest jakoś niesamowicie skomplikowana ale nie jest to toż żadna popierdółka pokazana w dużym uproszczeniu. Mamy więc postacie które nie są stricte czarno-białe.

Oczywiście efekty są niesamowite. Spotkałem się z dwoma opiniami do których się odniosę. Pierwsza, że filmu jest słaby w 3D. Cóż, ja się nie mam do czego doczepić. Oglądało się go przyjemnie i tyle. Drugie zastrzeżenie adresowane było do wirtualnej postaci. Tak. Widać że jest to sztuczna postać. Nie jest to  coś co bije po oczach, po prostu postać ta budzi jakiś wewnętrzny niepokój, muszę jednak zaznaczyć że wpisuje się w scenariusz bardzo dobrze.

Z swojej strony film polecam 🙂

P.S. Minimalny spoiler możliwy

Ktoś kiedyś powiedział że wszystko już było i skazani jesteśmy na ciągłe powtarzanie tego samego.

Co przychodzi mi do głowy gdy widzę Łotra 1?

Widzę „Ostatni lot Ozyrysa” który był bezpośrednim prequelem do Matrix: Reaktywacja. Zgodność niemal idealna.

CYCKI (*)(*)

dscf2794

Upiększanie otaczającego nas świata wmawianie sobie, że wszystko jest super, afirmacje? 😉 Bycie optymistą jest jak najbardziej OK. Przecież nikt nie lubi marud i wiecznie zrzędzących ludzi. Jednak zaklinanie rzeczywistości bez, chociażby jakiejkolwiek próby jej zmiany na lepsze,  nie rozwiąże problemu, tęcza na niebie się nie pojawi 🙂

Czytaj dalej