Wiosna :)

Kurczę już przecież wiosna! jak ten czas leci, pora roku, przy której wszystko rozkwita, nabiera życia, będzie coraz cieplej, już sama świadomość nadchodzących przyjemności sprawia, że nie istnieje coś takiego jak przesilenie wiosenne, a nawet jeśli to warto się gdzieś wybrać, chociażby tutaj, bo to miejsce wyjątkowe, od samego oglądania już się fajnie robi 🙂

 

.
.

Zabawka

Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego mu brzucha bucha:
Buch – jak gorąco!
Uch – jak gorąco!
Puff – jak gorąco!
Uff – jak gorąco!

Tak zgadza się to parowar! 🙂

parowar-2

Czytaj dalej

Deser :)

Ostatnio na blogu zrobiło się kulinarnie, to pociągniemy jeszcze ten temat. Robi się coraz cieplej, lato na horyzoncie 🙂 W związku z tym potrzeba też trochę pozytywnych „infantylnych” wpisów,  zwłaszcza po ostatnich cięższych, czołgowych walkach, komiksowych treściach, których się naczytałem, różnorakich kulinarnych i muzycznych przebojach spod cięższej nuty, oraz kina akcji, czas na coś lżejszego.

Jestem skłonny puścić sobie w nawet w tle… uwaga, uwaga! Disco Polo! :), ale max jeden dwa kawałki. Do tego lekki deser zamiast lodów, w sam raz na duszny parno – tropikalny dzień. Niech się dzieje, niech jest zwiewnie, smacznie i ciut erotycznie 😉

 

deser

.

PRZEPIS

ma być lekko są pomysły
banany truskawki kiście
owoce budzące zmysły
jakie sami sobie dopiszcie

ma być słodko i krzepiąco
deserki różnej karnacji
bita śmietana na stojąco
i szczypta improwizacji

ma być prosto w salaterce
w środku coś tam się ukrywa
jest w tym urok jest tam serce
które w Tobie się rozpływa

mniam mniam. 😉

 

 

 

 

 

Plon natury :)

Lubię czasami zjeść takie „byle co” – moje ulubione szybkie danie to najczęściej kasza gryczana, koniecznie musi być prażona, do tego jakieś mięsko kosteczki kurczaka albo parówka, wszystko przyozdobione dodatkami.

.

DSCF2459

.

Ten kosmos na talerzu przenosi mnie w inny wymiar, po zjedzeniu czegoś tak wykwintnego otwiera się port do nowych doznań, w TV tego nie zobaczycie 😉

A jaki jest Twój domowy Fast Food?

.

 

Smak :)

Lubię małą czarną na, tyle że w końcu podjąłem długo już odkładaną decyzję, kupiłem ręczny młynek do kawy, chociaż ziarnista jest droższa od gotowej zmielonej, (co ma swoje uzasadnienie) to naprawdę warto.

.

młynek

.

Może nie jest zbyt urokliwy, ale wydawał mi się najbardziej praktyczny. Inne ładniejsze były zabudowane z trudniejszym dostępem do wsypywania, na jakiś czas do testów wystarczy.

Pora na celebrację, sypanie i kręcenie, które tak mnie kręci 😉 , chrupot mielonej kawy, aromat wydobywający się szczelinami, niczym dżinn z butelki, a potem parzenie, piję z ekspresu. Jednak zanim skosztuję, to ta wcześniejsza gra wstępna tak mocno działa na wyobraźnię, że smak już jest bardziej intensywny i lepszy. Do tego bajerancka filiżanka, ze szpanerskim wzorkiem, chwytam palcami na obrzeżach, przechodząc do jej wypukłości,  przechylam jak puchar hmmm… niam! niam! czy to jeszcze kawa? Czy już ambrozja!?  Daje takie ciśnienie, że serducho staje się lokomotywą. PUF! PUF! To jest to! Co za MOC!

mała rzecz a cieszy

Smacznego! 🙂

.