Everybody’s Gone to the Rapture

       Kiedyś byłem zapalonym graczem. Później trochę jakby mi przeszło, jeszcze później nie bardzo było na czym grać. Teraz jako iż wszedłem w posiadanie PS4 powoli mogę znów zacząć odwiedzać wirtualne światy.

        Niestety z wiekiem człowiek robi się strasznie wybredny. Szukamy treści które do nas trafiają lub możliwości które gra oferuje. Dlatego też czasem uciekają nam perełki. Tytułowe „Everybody’s Gone to the Rapture” w normalnych warunkach zapewne nawet by nie przyciągnęło mojego wzroku. No ale skoro dają „za free„, to jak tu nawet nie zobaczyć co to jest?

       Pierwsze 2 godziny były najnudniejszym doświadczeniem w moim życiu 🙂 Cóż, gra jest „symulatorem spaceru” z absolutnym minimum interakcji w świecie gry. Ot, chodzimy i oglądamy to i owo. Czasem możemy gdzieś wejść, czasem włączyć to i owo. Po okolicy lata jakieś dziwne światło które od czasu do czasu pokazuje nam różne obrazy. Nuuuuuuda.

     Jednak mimo iż nie dzieje się nic to człowieka zżera ciekawość o co w tym wszystkim chodzi. Grę ukończyłem z ogromną przyjemnością, lekko naciągając porównał bym ją do gier z serii „Myst”. po prostu trzeba podejść do takich produkcji z otwartym umysłem.

   W grze kierujemy niejaką Kate. Zaczynamy przy bramie obserwatorium z którego najprawdopodobniej właśnie wyszliśmy. Okolica jest kompletnie opuszczona, blokady drogowe, ślady pośpiesznej ucieczki, tu i ówdzie leżące niewybuchy bomb z gazem VX. Jedynym „żywym” obiektem jest latające po okolicy jasne światło.

      Tworzona na Cry Engine 3 grafika jest powalająca. Osobiście doczepić mogę się jedynie do deszczu padającego w samochodzie. Niby z zewnątrz jest wszystko ok, deszcz pada na samochód, jednak zaglądając do środka widzimy że tam również pada, ot taki mały błąd 🙂

     Natomiast absolutnie nie zgadzam się z opinią którą słyszałem w sieci że dubbing jest zbyt mocno Disnej’owski. Cóż, wspomniane światło pokazuje nam historie w postaci świetlnych cieni, ponieważ nie możemy tak naprawdę kierować się wzrokiem, konieczne jest teatralne zagranie głosem. Historie oparte są emocje i uczucia, nie możemy ich zobaczyć jednak przy dobrym zagraniu głosem da się je poczuć.

      Gra dzieli się na kilka rozdziałów, w każdym z nich światło jest „echem” innej osoby. Pokazuje nam historię tego co się zdarzyło przez pryzmat swego życia. Widzimy opowieści o samotności, pragnieniu miłości i zrozumienia oraz nadziei. Historie opowiedziane są w sposób świetny, gdy już wyrobiliśmy sobie zdanie na jakiś temat gra serwuje nam zwrot fabularny dostarczając nowych informacji.

        A teraz fragment historii która na mnie zrobiła najmocniejsze wrażenie. Będzie spoiler więc jeśli ktoś nie chce to niech nie czyta 🙂

    Opowieść z Lakeside Camp po prostu mnie rozgromiła. Dokładnie była to niejako drugoplanowa opowieść. Otóż w Lakeside mieszka sobie niejaka Rachel, zakochała się (ze wzajemnością) w chłopaku imieniem Rhys. Jako iż jej ojciec szybciej by go odstrzelił niż się na cokolwiek zgodził (w sumie racja bo dziewczyna ma 16 lat) postanawiają uciec do Francji. Niestety plany zostają anulowane, Rachel musi zaopiekować się niemowlakiem Sean’a i Diany którzy jak wielu innych mieszkańców doliny tajemniczo zniknęli. Z czasem staje się kimś w rodzaju opiekunki wszystkich dzieci. Mieszkańcy są przerażeni, dolina odcięta, ludzie tajemniczo znikają, niektórzy chcą próbować uciekać. Rachel proponuje aby przygotować dla dzieci przedstawienie „Piotruś Pan”, gdyż cała ta sytuacja mocno je wystraszyła. Ludzie mniej lub bardziej chętnie pomagają.

    Koniec przedstawienia, Rachel siedzi na scenie tuląc niemowlę i płacząc śpiewa mu kołysankę. Podchodzi do niej Charlie, pociesza ją, chwilę rozmawiają. Rachel mówi „Carlie, połóż się i odpocznij”. W tym momencie pojawiają się cienie innych ludzi, siedzą, leżą, są tutaj chyba wszyscy którzy przetrwali do tego momentu. Słyszymy samoloty i spadające bomby, cienie blakną i znikają.

     I po wszystkim przychodzi na mnie przebłysk zrozumienia, oni wiedzieli (a na pewno część z nich) że to już koniec. Być może nawet mieli niemalże pewność że Ci którzy zniknęli tak naprawdę nie wydostali się poza dolinę. I w ostatnim odruchu postanowili zrobić coś miłego dla najmłodszych.

      Normalnie niczym Casablanca, gdzie moje chusteczki ;(

Advertisements

One thought on “Everybody’s Gone to the Rapture

  1. Chociaż od dawna stałem się tylko graczem mobilnym i pykam w zupełnie inne produkcje, to z przyjemnością, w ramach ciekawostki zapoznam się z takimi smaczkami 🙂 Zawsze to coś innego i urozmaici dział wirtualnej rozrywki.

A jakie jest Twoje zdanie?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s