WOT cz.10, KuroMoriMine

Już trochę wody w Sole upłynęło, od kiedy ciesze się maszyną z japońskiej stajni 🙂

.

KMM

.

Czołg przyzwoity, dobry, ubolewam tylko, że załoga nie mówi po japońsku. Ostatnio grywam mniej, (wiosna, inne prace, brak czasu,przesyt, rozkojarzenie 😉  i problemy z nagrywaniem sprawiają iż to, co najlepsze umyka, ale o tym poniżej w dziale technicznym. Najpierw jedna z potyczek!

.

.

O problemach z przechwytywaniem wideo już wspominałem, cały szkopuł w tym, że najlepsze bitwy, te najbardziej soczyste umykają, nie nagrywam ich niestety. Do samego przedsięwzięcia trzeba się przygotować. Program który to realizuje, ma tę wadę (i nie tylko on), że dźwięk wychodzi z głośników i wpada do mikrofonu urządzenia, nie da się przechwycić dźwięku wewnątrz. W takim wypadku podczas grania muszę mieć ciszę, – swój azyl, każde, szczekanie pasa, przejazd traktora czy moje ekspresyjne kur… 😉 się nagra. Owszem zaletą może być to, że można komentować, opowiadać w czasie rzeczywistym, a nawet wł. kamerkę tabka i w małym okienku widzieć gracza – tak jak to robią niektórzy profesjonalni youtuberzy, i zapewne o to w tym chodzi, jednak mnie to nie kręci, przeszkadza i uniemożliwia nagrywanie każdej bitwy w dowolnym wygodnym dla mnie miejscu.

Kolejna sprawa to wydolność urządzenia,  granie i obciążenie go programem
do rejestracji wideo spowalnia – do akceptowalnej ilości klatek, które pozwalają jeszcze w miarę komfortowo grać, jednak jest małe ale… jednocześnie trzeba przecież jeszcze połączyć się z internetem. Za pomocą danych komórkowych po dwóch bitwach tablet tak się poci, że potem już tylko lagi i zniekształcony dźwięk. Wydala tylko granie przez wi-fi,
no i z innej komórki muszę robić punkt dostępu (bo stacjonarnego rozsądnego neta chwilowo nie posiadam)  a w tablecie dane komórkowe wyłączyć. Jednak pojawiają się kolejne problemy z takim łączem, o których już pisać nie będę, bo do końca sam ich nie rozgryzłem.

Dlatego najlepiej grać na samym tablecie z własnym wbudowanym internetem jednak bez nagrywania i jest poezja lub nagrywać i korzystać z jakiegoś dobrego stabilnego punktu Wi-Fi. i mieć oczywiście wspomnianą wcześniej ciszę. Wiem, że kilka osób śledzi ten dział o czołgach, dlatego jak mi się jeszcze uda zrobić dobry filmik to wrzucę, jednak już się na to nie nastawiam jak wcześniej. Jeśli już to skrobnę coś na podstawie screenshot`ów, sama gra też się trochę pozmieniała – kolejne aktualizacje i poprawki, kilka spraw się zdezaktualizowało, np. fajnej potyczki w plutonie nie udało się zaprezentować.

Chciałoby się więcej i lepiej 🙂  jednak generalnie jestem zadowolony z cyklu WOT i niech ta cz.10 będzie takim zamkniętym cyklem zakończeniem sezonu I 😉

Tym którzy ze mną wytrwali, śledzili zmagania i ryzykowali życiem, czytając te odcinki wielkie dzięki. Dla was trofeum z półki 😀

wicemistrz

 

 

 

 

 

Reklamy

3 thoughts on “WOT cz.10, KuroMoriMine

  1. Na rozkojarzenie najlepsze jest chędożenie 🙂 (Podobno….)

    Może i ja jakiś filmik z amatorskiego WOT’a wrzucę. Będzie się z czego pośmiać 🙂

    A tu masz muzę do puszczenia w tle 🙂

  2. Na wszystko, i nie podobno a na pewno 😀
    wrzuć, wrzuć, a śmiać to się może ten co na froncie jest dłużej od Ciebie – czyli tylko ja! 🙂 reszta dostanie z podkalibraka 😉

    ps. czekam na konkretną recenzję.

  3. Pingback: WOT cz.11 Dominacja | Niecodziennik

Możliwość komentowania jest wyłączona.