Smak :)

Lubię małą czarną na, tyle że w końcu podjąłem długo już odkładaną decyzję, kupiłem ręczny młynek do kawy, chociaż ziarnista jest droższa od gotowej zmielonej, (co ma swoje uzasadnienie) to naprawdę warto.

.

młynek

.

Może nie jest zbyt urokliwy, ale wydawał mi się najbardziej praktyczny. Inne ładniejsze były zabudowane z trudniejszym dostępem do wsypywania, na jakiś czas do testów wystarczy.

Pora na celebrację, sypanie i kręcenie, które tak mnie kręci 😉 , chrupot mielonej kawy, aromat wydobywający się szczelinami, niczym dżinn z butelki, a potem parzenie, piję z ekspresu. Jednak zanim skosztuję, to ta wcześniejsza gra wstępna tak mocno działa na wyobraźnię, że smak już jest bardziej intensywny i lepszy. Do tego bajerancka filiżanka, ze szpanerskim wzorkiem, chwytam palcami na obrzeżach, przechodząc do jej wypukłości,  przechylam jak puchar hmmm… niam! niam! czy to jeszcze kawa? Czy już ambrozja!?  Daje takie ciśnienie, że serducho staje się lokomotywą. PUF! PUF! To jest to! Co za MOC!

mała rzecz a cieszy

Smacznego! 🙂

.

 

Reklamy