Tombak

 

Historia autentyczna w wielkim skrócie🙂

Godziny przedpołudniowe, słoneczko a tu z daleka macha kierowca abym się zatrzymał, myślę sobie potrzebuje pewno pomocy, jak się okazało to śniady osobnik, elegancko ubrany, aczkolwiek trochę niedbale podawał się za Turka. Komunikował się jako tako po polsku, mówił że potrzebuje kasy na 20l paliwa byle by dojechać do Warszawy, pokazuje mi wizytówkę warsztatu samochodowego ze stolicy, rzekomy swój cel. Znalazł się w tarapatach, karty mu nie przyjmują pilnie pragnie gotówki ściąga sygnet (kurde ale był masywny:) i chce mi go sprzedać za 100zł. Ja oglądam ale mam uzasadnione opory, w związku z tym jego aktorstwo nabiera rozpędu, negocjacje zeszły też do zegarka i bransoletki, a jeszcze z pół kilo gadżetów miał na sobie🙂 Ja już zaczynam tłumić śmiech coby się nie zdemaskować a dwóch jego kumpli w aucie też zdaje się maskować torsje. Oświadczam – kłamię że nie mam forsy a nawet jakby to nie chcę być pazerny i wyjść na Polaka który kosztem obcokrajowca chce się łatwo wzbogacić! Aktorstwo Turka przechodzi w kolejny etap klęka na kolanach😀 ręce jak do modlitwy ale muszę przyznać jedno od samego początku był niesamowicie autentyczny, sztuczne łzy same mu napływały do oczu – tylko podczas rozpaczy albo śmiechu takie się tworzą. Nie dałem mu stówy a mogłem przecież ostatecznie zarobić wg. ofiarodawcy ze 2 tauzeny, sam pierścień około 300 euro!

Potem jak odjeżdżałem to żałowałem że nie kupiłem przecież zegarek, bransoleta i pierścień mógł kosztować z pięć dych a reszta to za spektakl komedię w 3- aktach się należy, do tego na przyjęciach mógłbym sygnetem towarzystwu błyszczeć po oczach, a może nawet odsprzedać, no tak ale Polak zawsze głupi po szkodzie. Następnym razem dam się pięknie oszukać Rumunowi🙂