Rozgrzewka :)

tekst musi być mocny

bo ludzie tego chcą

pruć jak pociąg nocny

gdy trzeba broczyć krwią

uderzać w punkt czuły

wydobywać sedno

napinać muskuły

obalać niejedno

odnaleźć sens życia

nabierać pokory

wychodzić z ukrycia

pokazać kolory

co mogę obiecać

to to że cholera

może podniecać

czasem sponiewiera

gdy trzeba ogłuszy

na ringu zachwieje

lecz czegoś nauczy

taką mam nadzieję

Kiedyś pisywałem „spektakularne” wierszydła a raczej poezję – w końcu odbiór mojej twórczości był pozytywny, celowo nadmieniłem że pisałem bo, obecnie nie mam już czasu na zabawy słowem, również zapał wygasł jakoś w naturalny sposób, owszem coś tam skrobnę jeszcze na nośnik HD (z upowszechniania w internecie zrezygnowałem).

A trwało to długo i na osi czasu tej długości był moment że chciałem to wydać. Ze wszystkich wydawnictw tylko nieliczne – rzekomo ha! ha! – wydają poezję tzn. mają na swoich stronach info dla ewentualnych potencjalnych autorów że można posłać bla bla bla! I nic z tego oczywiście nie wynika, wnioski mogą być dwa albo posłało się gawno lub… no właśnie to wszystko to wielka ściema.

Najpierw jednak wypadałoby zweryfikować czy aby to co się stworzyło nie jest grafomanią🙂 słowo często nadużywane przez smakoszy. Najprościej zacząć od definicji ze skarbnicy wiedzy czyli:

WIKIPEDIA

Od razu wykluczyłem jakikolwiek symptom grafomani u siebie argumenty są następujące;)

  • Przymus pisania przez tyle lat nie odczuwałem (raczej satysfakcję połączoną z zabawą) a było tych latek hoho ponad 10 takiego leniwego aczkolwiek dynamicznego tworzenia bo, w tym okresie urodziło się może z 300 wierszy. Dużo? Maaallusiooo! Mistrzowie tyle w pół roku potrafili napłodzić no może to rzeczywiście grafomani są, generalnie jestem pod względem ilościowym na koniuszku stawki.
  • Talent sialalala🙂 komentarze prawie zawsze miałem przychylne, nie zabiegałem zbytnio o przynależność do jakiejś grupy wzajemnej adoracji, więc ich szczerość statystycznie powinna być większa (owszem pojedynczy umizg, oczko do czytelnika się zdarzył jak każdemu:), i nikt nigdy jak dobrze pamiętam nie nazwał mojej twórczości grafomaństwem – oj a to częsty był cios w stosunku do piszących. Zastanawiałem się nawet kiedyś czy taki nieszczęśnik to już jak np. alkoholik zawsze zostanie grafomanem? Ewentualnie niepiszącym? Dobre pytanie na osobny post.
  • To może samo dążenie do upowszechnienia? Jak można wyczytać na końcu definicji:

Grafomania jest bardziej zauważalna u autorów, którzy łączą przymus pisania z dążeniem do upowszechniania swoich utworów, mimo negatywnej oceny ich poziomu artystycznego.”

Zdecydowanie nie bo, w takim wypadku każdy wydany – rozpowszechniony za życia pisarz byłby grafomanem. Jak już ustaliłem z 99% skutecznością że nie jestem grafomanem to pozostaje wspomniana ściema. Skoro tak się sprawy mają trzeba wydać się samemu. Na ten pomysł wpadłem ze trzy lata temu ale dopiero teraz udało mi się to wszystko ułożyć, zebrać do kupy, po porcjować na kategorie tak żeby było git!🙂

Dlaczego w ogóle o tym piszę i to poniewczasie czyżby wybudzenie z hibernacji? Kosmicznego letargu? Nie! Raczej przypadek, nie dalej jak przedwczoraj natrafiłem na zabawny post blogera – autora którego w odcinkach w Angorze czytywałem

TUTAJ

i to mnie zainspirowało do napisania tego posta, a trzeba też i przecież coś na bloga wrzucić, o czytelników zadbać🙂

Ja też naiwnie wysyłałem do kilku wydawnictw (do jednego nawet 2X) i nic, a z poezją przecież bywa jeszcze 10X gorzej niż z prozą – kompletna porażka. Dobrze że wtedy w miarę szybko zrozumiałem o co kaman i dałem sobie z tym wszystkim spokój.

Moje wydanie własnym sumptem na początek będzie bindowane, potem jak nazbieram kaskę a nazbieram gdyż mam puszkę (o niej i jak to sprytnie działa innym razem🙂 wydam przez jakieś wydawnictwo bo, większej ilości samemu drukować się nie opłaca, to też wychodzi drogo, lepiej dołożyć jeszcze trochę i mieć to zrobione profesjonalnie, a potrzebowałbym na dzień dzisiejszy ze 20sz. minimum.

C.D.N

3 thoughts on “Rozgrzewka :)

  1. Jako iż znam Twoje dzieła, chętnie zobaczył bym je w formie pdf do pobrania. Ale skoro zamierzasz to kiedyś wydać to chyba raczej się nie doczekam. Niestety rynek krajowy książki leży i kwiczy.Dlatego też zrezygnowałem z prac nad moją książką. Bo nie zawsze rzecz idzie o kasę. Nie zależy mi na tym aby za skromne odstępne zezwolił wydać moje dzieło pod czyimś nazwiskiem. Prawda jest taka że jedyny sens ma pisanie po angielsku i wydanie tego za granicą. No chyba że dorwiesz się do jakiejś grupy wzajemnej adoracji. Już nawet konkursy wygrywają znajomi królika.

  2. Jeśli znasz to niewielką część🙂, a w PDF to jeśli już będzie wersja mocno okrojona prezentacyjna czy raczej zachęcająca do papierowej, tak że musisz zaczekać bo ja wiem ze dwa lata? 😀, teraz zbieram na festiwal komiksów Łódź potem na laptopa bo ten ledwo zipie i na XP`eku chodzi a to w kwietniu przestaną wspierać. Jak widzisz są ważniejsze rzeczy na liście niż jakieś tomiksy, czekało to tyle lat to jeszcze może poczekać bądź ile, chyba że lewizna się trafi . Tobie ma się rozumieć jeden egzemplarz dostarczę a jakże no i zaskoczyłeś mnie tam że coś tam piszesz, możesz mi zapodać fragment na majla? czy masz to tylko w głowie?

  3. Pingback: KASA | Niecodziennik

Możliwość komentowania jest wyłączona.