Takie sobie refleksje I

Tak się złożyło że te święta i sylwester spędzam poza domem.

Dokładnie w Lisse w Holandii.

W sumie na obczyźnie byłem dotychczas tylko jeden raz i był to Lwów który jest bardzo pięknym miastem. Wyjeżdżając więc do Holandii szykowałem się na szok poznawczy. Główna misja – obserwacja i porównywanie. Przy czym stawiam sprawę jasno, z góry założyłem że my Polacy wypadniemy tutaj raczej blado. Kto czytał moje posty ten wie co myślę tak więc tłumaczyć ponownie się nie zamierzam.

Po pierwsze porządek. Nie że idealny, ideałów nie ma. Ale robi wrażenie.

Samo miasteczko zresztą jest dla mnie niesamowite. Nic podobnego u nas nie widziałem. Piękne domy z prześlicznymi ogródkami. I nie chodzi o to że duże. Wręcz przeciwnie większość niewielka ale tak zadbana i urządzona że aż przyjemnie patrzeć. W ogóle temat architektury krajobrazu tutaj opanowano do perfekcji. Wszędzie pełno kanałów melioracyjnych, rzeczułek i innych cieków. Wszystko czyste (w sensie że nie zamulone) i uregulowane, jednocześnie otaczająca je zabudowa podkreśla swoim stylem całkowitą naturalność. Trudno mi to opisać postaram się zrobić wkrótce kilka fotek. Nawet tkwiące pośrodku pól bajorko okazuje się po bliskim obejrzeniu tworem sztucznie jeśli nie wykonanym to przeobrażonym.

Na terenach wiejskich ogromne ilości koni, owiec i krów. U nas to już echo przeszłości. Tutaj jak widać nadal jest to opłacalne. Ale cóż jest warte moje zastanawianie się nad tym czy konieczne jest w Polsce to stałe demolowanie tego w czym byliśmy dobrzy.

Ludzie. Ludzie całkiem inni. Uśmiechnięci. Uśmiechają się do Ciebie i nawet mimo że widzą Cię pierwszy raz mówią cześć lub dzień dobry. Panie na kasie w hipermarketach całkiem odmienne od tych u nas. Oczywiście podejście do pracownika zdecydowanie różni się od tego u nas. Owszem Polacy są traktowani różnie, wszystko jednak zależy od pracodawcy. Zresztą mam porównanie. Poprzedni pracodawca żony a obecny to tak diametralne podejście do człowieka że aż szok.

Ceny. Przystępne. Tak szczerze to poza pewnymi produktami niedostępnymi lub trudno dostępnymi tutaj nie warto targać żadnych zapasów z Polski. Uśredniając ceny produktów codziennego użytku jak i wyposażenia kuchennego, wydamy dokładnie tyle co w PL. Wiadomo jedna rzecz ciut droższa druga tańsza.

Holendrzy uwielbiają jeździć rowerami. Raz jest to EKO, dwa są oni niesamowicie oszczędni (podobno niczym nie ustępują szkotom). Paliwo tutaj kosztuje majątek. Dokładnie nie podam cen bo ni cholery nie mogę rozgryźć tych ich tablic cenowych na stacji paliw. Ale postaram się zerknąć na dystrybutory🙂 Rowerów jest od groma, ponoć statystyczny Holender ma prawie 2 rowery. Niedługo postaram się zamieścić zdjęcia ale chwilowo przymusowe leżenie w łóżku gdyż z przyczyn całkowicie niezrozumiałych napuchła mi noga i nie mogę chodzić:/

Tak więc nawet zwiedzanie chwilowo padło😦

Kilka fotek hotelu w którym zostaliśmy zakwaterowani. Jak widać nie jest to byle co. Hotel De Nachtegaal w Lisse. Czterogwiazdkowy.

denacht3 denacht1 denacht2

3 thoughts on “Takie sobie refleksje I

  1. Ha! Trochę Ci zazdroszczę ale tak pozytywnie nie zawistnie🙂 Ja osobiście też podróżnikiem nie jestem raz byłem lata temu z 14 pewnie będzie w Wiedniu i dla mnie też to był swego rodzaju „szok poznawczy”, ale myślę sobie że najpierw mnóstwo jeszcze w Polsce do zwiedzenia mam, i tak na pierwszy ogień Sudety mi się przypomniały, Góry stołowe itd aż nad morze🙂

    Cóż lubimy w każdym aspekcie przyrównywać się do tej Europy Unii i nawet ceny takie podobne tylko nie zarobki jakoś, o tym cicho szaaa…

    PS.
    Pozdrów rodzinkę i życzę Wam i czytelnikom żeby każdy mógł sobie pozwolić na konkretne zwiedzanie co najmniej dwa razy w kroku zima – lato, ale nie takie zwiedzanie przy okazji podczas delegacji w celach zarobkowych, czy że się na przylepę okazja trafiła, lub ktoś sponsorował wycieczkę, tylko po prostu dla przyjemności, podróże zaplanowane bo, nas po prostu stać! – długo i namiętnie😉, bez wyrzeczeń w dzieciach , zaciskaniu pasa, wypruwaniu żył, żeby wczasy traktować jak coś co się „należy” zasłużonego a nie niczym trafiony los na loterii.

    I tylko się tam nie zajaraj😉

  2. He he Arszu ja też lubię góry🙂 Zresztą nie tylko góry ale generalnie nie przepadam za ludźmi. W sumie w górach spotykałem w większości ludzi którzy byli otwarci i mili. Niestety sam powiedz jak ocenić tak zwane przypadkowe społeczeństwo u nas? Ludzie pozamykani w sobie i zawistni jak cholera.

Możliwość komentowania jest wyłączona.