Chłopcy radarowcy i bitwa nad Przemszą.

Był sobie całkiem ładny dzień 30.04.2013. Słonko świeciło w sam raz a temperatura była miła. Odwoziłem żonę do Częstochowy na busika do Holandii. Do trasy S1 dojechaliśmy dość sprawnie a i później w kierunku na Częstochowę nie było źle. Z okazji wyjazdów na długi Weekend policji było od groma.

Droga powrotna aż do zjazdu na Imielin nie była zła, pomijając kwestię tak śmiesznego elementu że Skodzinka mało zawału nie dostała gdy przychodziło do wymijania tirów. Niby prędkość dozwolona 110, tyle popylam a tir jak leciał po prawej tak leci. Aż nagle wystrzeliłem do przodu niczym rakieta.

Co jest kurde? – myślę. Może mi się licznik wywalił i bzdury pokazuje? Albo za mocno depnąłem? Nic takiego. To po prostu misie w nieoznakowanym wozie się przyczaiły na boku i nagle komputery w ciężarowych się naprawiły. No nic, nie moja sprawa. Ale jak już kogoś złapią to karać kurwa karać!!!

Niestety wszystko co miłe kiedyś się kończy, i nie mówię tu o tortilli z ostrym sosem choć chciałem z łagodnym. Pomiędzy Chełmem Śląskim a Chełmkiem an rzece Przemszy trwa od zeszłego roku wymiana mostu. Ruch odbywa się wahadłowo z wykorzystaniem sygnalizacji świetlnej.

I tu moje wkurwienie objawiło się. Czerwone – stoimy. Zielone – stoimy bo z naprzeciwka nadal jadą. Czerwone – stoimy. Zielone – zaś kurwa jadą. Zrobiła się mała przerwa chwilę przed następnym czerwonym pojechaliśmy. Takie cuda to tylko polska hołota potrafi odczyniać. Czujesz się obrażony? Słusznie. Bo pomyśleć że z drugiej strony też ludzie czekają nie łaska?

Na sygnalizatorze jest niby kamera ale to chyba raczej zabezpieczenie coby tej sygnalizacji nikt nie zajumał. Aż się prosi aby jeden z tych policjantów z drogówki się temu przyjrzał. Bloczków mandatowych by mu brakło🙂

Taka postawa zwana jest Polactwem. Polega na tym że „mi się należy” , „ja jestem najważniejszy”. Ehh, a potem płacz, „nikt nas nie lubi, buuu, chlip ;(„. Ale co mnie to.