Laptop cz.1

Jakiś miesiąc temu koleżanka Iskra (tak naprawdę na imię ma Iza ale syn nazwał ją Iskra i tak już zostanie;) poprosiła mnie o próbę reanimacji Laptopa.

Jest to sprzęt starszy ale z bebechami całkiem przyzwoitymi. Powiedziałem że zerknę i zobaczę co da się zrobić ale tylko na poziomie samego laptopa, bez dodatkowych kosztów a jeśli takie byłyby wymagane to rezygnuję. Z informacji które wstępnie uzyskałem to że nie ma obrazu i prawdopodobnie to taśma. Hmmm.. ponieważ miałem ze swoim podobne skecze i była to jedna z najczęściej występujących awarii –  zimne luty, obawiałem się że nie wiele wskóram i w tym przypadku bo, do tego trzeba mieć sprzęt (chyba żeby domowym sposobem płytę do piekarnika wsadzić🙂 no ale to albo ruszy albo całkiem się spier…

Dobra, dość gdybania, po dotarciu do domu próba lokalizacji awarii, podpinam włączam i komputer chodzi! To o co chodzi!? Trochę się nim pobawiłem, pokrywą poruszałem, może to nie taśma może co innego? Myślę – ruszył bo zimny za chwilę padnie i tak też się stało wyłączył się.

Podejście numer 2. Wciskam guzik i nawet dobrze Winda nie zastartowała buuuu… leży. A gdyby to była pamięć? Przecież jak człowiekowi nawala to maszynie tym bardziej zwłaszcza że ten pierwszy stworzył to drugie🙂

Rozkręcam kadłubki wyjmuję kości przekładam jedne do drugich szukam, eliminuję problem z pamięciami do „0” na wszelki wypadek dysk też sprawdzam i pora na kolejny rozruch  od razu wejście do móżdżka – jestem w biosie grzebię kilka sekund pstryk kontakt z rzeczywistością się urwał nastała ciemność…

 

 

To już wiem co to chyba chłodzenie, rozkręcam i mam cię! Układ graficzny ATI 3200HD ma mało silikonu, a raczej zły docisk skoro tam jest punktowo kropelka. Ścieram wymieniam na grafice i przy okazji CPU też, daję za dużo bo ewidentnie coś z samym chłodzeniem, (dociskiem chłodzenia) jest na rzeczy, skręcony na maksa a nie dolega. Po tym zabiegu chodził jakieś kilka godzin i się wywalił, no i widać po ponownej rozbiórce że na GPU mini stalagmity a na chłodzeniu mini stalaktyty a powinna być miazga, niemal wszystko bokiem wyciśnięte.

Zapodałem jeszcze więcej pasty i na razie tyle. Chodził ładnie więc laptopa oddałem, poinstruowałem użytkowniczkę co i jak, a gdyby sytuacja się powtórzyła to spróbuję inaczej to ugryźć podłożę obce ciało – folie aluminiową której akurat w domu nie miałem na placki wszystko poszło🙂

C.D.N

4 thoughts on “Laptop cz.1

  1. zgadzam się, ja już dawno temu w stacjonarnym z chłodzeniem miałem kłopot, doraźnie starałem się problem zlikwidować, zobaczymy co z tego na dłuższą metę wyjdzie.

  2. Również mówiłem Ci po raz pierwszy że prawie na pewno chłodzenie🙂 Standardowy objaw z tymi restartami🙂

  3. dla mnie już nic nie jest oczywiste w tej materii😀, będzie dziś cz.2 jak zdarzę

Możliwość komentowania jest wyłączona.