Praca, relax, zakupy i te sprawy.

Z okazji urlopu żony i jej przyjazdu na dwa tygodnie, sam wystarałem się o urlop. Pół urlopu przeszło na odwiedziny, bibki i zaawansowaną alkoholizację🙂 Ogólnie całkiem spoko. Zwłaszcza w kontekście tego iż jakoś się dogadaliśmy z żonem i postanowiliśmy na razie (a może i na stałe) naszą swojską „Wojnę Państwa Rose” zawiesić.

W końcu jednak nie samym alkoholem człowiek żyje (chociaż jest to jak najbardziej możliwe😛 ), zabrałem się więc za prace na ogrodzie. Oczywiście człowiek nie wielbłąd i pić musi😀 Tak więc delikatnie rozkładając jedno- , góra dwu-dniowe prace na dni cztery wszystko zostało zasiane, zasadzone i przygotowane pod prace dalsze.

Prace ogrodnicze sprzyjają myśleniu i teoretyzowaniu. Doszedłem więc do wniosku iż w niedługim czasie grozi mi wizyta policji skarbowej. Zresztą nie tylko mi🙂 Dlaczego? Cóż, w prawie skarbowym jest coś takowego jak „zysk wynikający z uniknięcia kosztów”. O co biega? Na przykład (i to przykład życiowy, sam nie mogłem uwierzyć że takie brednie są możliwe) pożyczasz od znajomego samochód aby zawieźć teściową na lotnisko. W tym momencie podpadasz pod paragraf skarbowy. Normalnie samochód musiał byś wypożyczyć za pewną sumę, ponieważ znajomy nie bierze ani grosza kwota której nie zapłaciłeś jest Twoim zyskiem. Co się płaci od zysków wiadomo😛

Stąd prosta droga do wniosku że, nie kupując jarzyn przez dużą część roku osiągam jakiś zysk, co oznacza że jestem przestępcą skarbowym gdyż nie odprowadzam od tego podatku🙂 Aby taki podatek odprowadzić muszę zapewne zacząć prowadzić księgę użytkowania jarzyn domowych i na jej podstawie wyliczyć średnią rynkową cenę tychże w sklepie.

Niestety nierozwiązana została dla mnie jedna kwestia. Skoro jedyne dwa możliwe stany to zysk i strata to co to jest oszczędzanie? I czy ono nie jest jednak zyskiem?

Na marginesie. Komp osiąga limit życiowy. Być może dało by się go doprowadzić do użyteczności dając jakiemuś specowi ale czy warto inwestować w zabytek? Nadwyrężając troszkę budżet (ale jest szansa że to się wyrówna na wakacje) postanowiłem zaopatrzyć się w sprzęt nowy. Może nie przebojowy ale na kilka lat na pewno styknie. Może nawet  na kolejne 10?

Oto i on LINK.

One thought on “Praca, relax, zakupy i te sprawy.

  1. Właśnie wróciłem z pracy i się relaksuję przy tego typu sprawach czytając co napisałeś, hmmm (układ zamknięty), i zasada dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie zawsze działa🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.