Wyższe stany obłudy.

Od pewnego czasu wszystko kręci się w okół tematu zła ostatecznego jakim okazały się fotoradary. Fotoradary są be bo :

  • okradają ludzi, łapiąc ich za jazdę wolniej niż jest to dozwolone
  • powodują wypadki
  • gryzą psy i koty

Wszyscy rzucili się na nie jak myszy na ser. Protesty, manify i inne cuda miały przekonać mnie i innych mi podobnych oszołomów (no bo przecież Ci którzy w powyższe wieżą nie wymagają przekonywania) że droga bez radaru to jest to.

Niestety moi drodzy nie wyszło wam.

Działanie fotoradaru nie różni się od działania policjanta zwanego „misiem” z radarem zwanym „suszarą”. Jeśli więc się nie różni, a nikt nie postuluje aby drogówkę rozstrzelać tudzież co najmniej rozwiązać, należy założyć iż fotoradar sprawuje się należycie. Dzięki zautomatyzowaniu kontroli szybkości, policja może przemieścić część zasobów do innych działań co przekłada się na wzrost skuteczności.

Mała dygresja, wszyscy mamy złe zdanie o polskiej policji, może nie złe ale na pewno nie dobre. Jednak ostatnio przeżyłem szok, czytam aktualnie pierwszą część powieści Leifa Gw Perssona. Cóż jego opisy szwedzkiej policji są tak artystyczne iż nawet to co najwięksi malkontenci mogli by powiedzieć o policji polskiej należało by uznać za komplement.

Tymczasem jedynym słusznym protestem było by protestowanie przeciwko tak delikatnemu traktowaniu piratów drogowych.

Krótko, zwięźle i na temat

Jeżeli przekraczasz dopuszczalną prędkość – naruszasz przepisy. Za łamanie przepisów grozi kara.

Fotoradar ma próg podniesiony o bodajże 10 km/h co oznacza że jeśli było ograniczenie do 70 to jechałeś co najmniej 80.

Zagadka. Jeśli jechałeś co najmniej 80 to ile pokazywał licznik?

Dyrektywa 77/433/ EWG w stosunku do pojazdów wyprodukowanych po 1991 roku oznacza iż licznik samochodowy jest fabrycznie przesterowany o wartość do 10% plus dodatkowo 4 km/h. Oznacza to że jeśli radar złapał cię przy 80 na liczniku było 92 km/h. Na to cwaniaczki nie ma już wytłumaczenia.

Jeśli kiedyś się zapomnę i mnie radar złapie to zapłacę i nie będę stękał. A że mnie na płacenie nie stać to jeżdżę powoli.

2 thoughts on “Wyższe stany obłudy.

  1. Taaa…

    „ Fotoradary są be bo :
    okradają ludzi, łapiąc ich za jazdę wolniej niż jest to dozwolone
    powodują wypadki
    gryzą psy i koty”

    ad.1 prawda
    ad 2 prawda
    ad 3 nieprawda🙂

    Ja tam dużo po świecie nie jeżdżę ale rozumiem irytację kierowców bo, chociaż bardziej lokalnie jestem mobilny to i tu znam przypadki bezsensownego wykorzystania tych urządzeń. Ale wiadomo zawsze coś podciąga się pod przepisy i jest git. Podobnie jak praktykowane jest głównie (po zimie) postawienie znaku UWAGA DZIURY NA ODCINKU np. 3KM. Zamiast z podatków które już w każdej materii są tak wysokie że tobie akurat tego tłumaczyć nie muszę, naprawić to można znak postawić i jeszcze mieć pretensje do kierowcy że przecież znaki się przestrzega a jak guma pękła to trza było uważać, piracie ty jeden! Radary powinny stać w odpowiednich miejscach a często tak nie jest stanowią wręcz zagrożenie i sakiewkę dla wiadomo kogo.

    Na teraz tyle, mam zajęcie ale jak odpiszesz to będzie więcej, chyba że od razu mnie argumentami zgnieciesz 😉

  2. Znak UWAGA DZIURY jest po prosty znakiem wyłączającym odpowiedzialność kolesi, aby ich trzosiki pozostały pełne. Zgadzam się że są to znaki będące skurwysyństwem maksymalnym. Kwestia jest taka, czy polskie drogi są naprawialne czy też są jak polska kolej? Temat powinien być Ci znany, na naprawę wszystkich odcinków kolei które nie spełniają podstawowych wymagań potrzeba około 300 rocznych budżetów całego PKP. Nawet gdyby taka kasa była to czas jaki jest na to wymagany sprawił by że po położeniu ostatniego kawałka trzeba by zacząć rozbierać pierwszy.

    Czy drogi są łatwiejsze do naprawy czy nie? Zważywszy że już przy budowie są takie wałki że aż mózg w poprzek staje, a pomimo tego iż używa się beznadziejnych materiałów za to ceny kilometra są większe niż na przykład w niemczech, to uważam że drogi w końcu się rozsypią a na nich nasze samochody.

    Co nie zmienia faktu że niektórym staje od viagry lub od bycia kozakiem na drodze (no bo po ciul w aucie 500 koni). Jakoś nikt nie czepia się progów zwalniających które osobistycznie uważam za o wiele większy problem i zamach na moje swobody.

    Takowy próg spoczywa sobie zazwyczaj na drodze o prędkości 40 lub 50 km/h. Zmusza mnie tym samym do zwolnienia bez uzasadnienia tego jakoś praktycznie do prędkości 20 km/h (taki zazwyczaj wspomaga ten próg znak, sporadycznie 25 km/h) Gdybym jeździł terenówką albo chociaż SUV-em to bym miał to w nosie. Ale czy ktoś zrobił jakieś opracowanie o wpływie takiego progu na zwykłe autko? NA wszelki wypadek zwalniam do 10 km/h. Jeszcze mi się skodzina rozpadnie.

    OK, za czasów gminnych fotoradarów było to przegięcie, niektóre z nich jeszcze stoją, ale większość z tych które widzę jeśli już gdzieś jadę znajduje się w miejscach w których kiedyś były same znaki ograniczające a ludzie mieli je w dupie.

    Kwestia miażdżenia? Wolę przytulani🙂

    Przytulenie numer 1

    LINK

    Przytulenie numer 2

    Miał być link ale nie mogę na stronie znaleźć tego co było w odnośniku. W każdym bądź razie w Niemczech stoi aktualnie ponad 8000 fotoradarów. U nas nie wiem czy będzie 1000?

Możliwość komentowania jest wyłączona.