Operacja – kryptonim BLACK

Miało być o całkiem udanym dekoderze w promocji za 90 zeta DVB-T KORR, miało być o reinstalacji win XP i to podwójnej, a ostatecznie będzie trochę o reanimacji drukarki Lexmark Z705, do której przykładałem dłonie jak lekarz defibrylator do pacjenta, zaskoczyła ale odczyt  EKG – (czytaj wydruk) jeszcze niezadowalający.

Drukarka ma już lata świetlne, a że drukuję naprawdę sporadycznie to oczywiście tusz zaschnął, Oprócz tego dziwnie papier wchodził tzn. wchodził ale wychodził jakby to była niszczarka a nie drukarka, albo drukarka która z kartki próbuje stworzyć figurę trójwymiarową. Moje urządzenie na siłę chciało stać się artystą nie bez powodu jak się okazało bo, dziecko wrzuciło do środka adapter z PS/2 na USB takie małe ustrojstwo które gdzieś tam się plątało🙂

 

Problem z papierem rozwiązany pora na tusz. W tym modelu głowica drukująca znajduje się w naboju przez co wymiana na nowy jest droższa – przynajmniej kiedyś taka była zasada co do cen, teraz nie wiem.

Czarny o symbolu 48 napełniałem już ze dwa razy ale w końcu padł i chyba nie uda mi się go już ożywić. Z kolei kolor miałem 19-astkę teraz 20-dziestkę – marny zamiennik (nazwy nie podam przez litość) bo, akurat była kiedyś potrzeba a nigdzie orginała dostać nie mogłem.

 

Drukarka posiada dwa gniazda dokujące na dwa pociski drukujące kolor i czarny (lub do fotografii) i najlepiej chodziła właśnie w takim duecie, pech chce że potrzebuje właśnie czarny który będę musiał uzyskać z naboju kolorowego bo, 48 się obraził, tak że siłowo mechanicznie dobrałem się skalpelem do tej 20-dziestki  żeby móc precyzyjnie wbić igłę z kroplówką zwaną tusz. Pierwsza próba nie dała efektów białą kartkę wsadzam do drukarki biała wyskakuje czyżby za mała dawka? Dobra za drugim razem full aż się wszystko poprzelewało komory pozalewało, gazety na stole uciapane, jakieś patyczki do uszu nasączone czymś ala spirytus ,ręce które leczą kolorowe, waciki w barwach tęczy, normalnie horror i bajzel jak na stole operacyjnym.

W końcu test i ta cisza którą zna tylko załoga Ubota – będzie albo nie klik! Poszło! Najpierw proces oczyszczania, kalibracji i… wydruk – jaki jest każdy widzi.

Doraźnie musi zaspokoić jednak czuję coś że czeka mnie wymiana osprzętu albo sprzętu.😦

4 thoughts on “Operacja – kryptonim BLACK

  1. po co instalowałeś WinXP?

    do wielu applikacji z winXP już świetnie nadaje się Wine pod linuksem, czy PlayOnLinux

    sam mam windowsy, staram się o nie dbać, skoro i tak jest na nie licencja, swoją drogą, ale daaawno nie uzywałem w sensie pracy na nich

  2. Sorki ze ostatnio mało aktywny jestem ale mam troszkę problemów przy których źle mi się o pisaniu myśli. W sumie myśli mi się nawet ale poziom wulgarności oscyluje w okolicy 170%🙂

    Arszu jako z natury swej humanista nawsadzał w tekst z natury swej techniczny przeróżnych paralel, po czepiam się, będzie może jakiś dialog😀

    Arturek spróbuj w końcu linuxa. Ja rozumiem ze szkoda marnować kaskę za XP, ale czas iść naprzód. Iść nie w sensie na Nowe Lepsze (czytaj Windows 5000) ale na coś bardziej dopasowanego do potrzeb i sprzętu. Grać nie grasz, a jeśli nawet to masz pleykę jak i ja. Dużo softu jest na linuxie a reszta całkiem nieźle działa pod Wine. XP jako awaryjny system na maleńkiej partycji jest ok.

    Druga rzecz to pakowanie się w aktualizacje. Przy następnej reinstalce pobaw się w benchmarki systemu. Przetestuj goły i po aktualizacjach. Niestety XP muli coraz bardziej, przypadek czy ubijanie starego ale nadmiernie popularnego systemu?

    Oki, po czepiajmy się🙂

    do której przykładałem dłonie jak lekarz defibrylator do pacjenta

    No cóż zważywszy na „kopnięcie” defibrylatora lekarz nie musi być nadmiernie delikatny😀 Może w tym przyczyna, w końcu taka biedna drukarka to nic jak tylko plastik i chińska elektronika🙂

    Drukarka ma już lata świetlne

    Dobrze że nie w parsekach podałeś😀 No dobra już się nie czepiam🙂

    Lexmarka miałem, innego ale jednak. W sumie gdzieś jeszcze leży. Była to drukarka w 100% linuxproof😀 Nie szło jej odpalić żadnym sposobem, może kiedyś sprawdzę pod Archem🙂

    Co do tuszyków, Nie wiem co znaczy sporadycznie ale w moim przypadku (kilka wydruków miesięcznie kiedyś, aktualnie prawie codziennie jeden – dwa ale to już HP) nigdy nie zdarzyło mi się zaschnięcie tuszu. Znaczy tak normalnie. Bo zaschły mi dwa. Pierwszy to był jakiś polski napełniacz czarnego. Dziadostwo zaschło po czterech dniach. Drugim był kupiony cartridge ActiveJet który działał przez dwa tygodnie i zdechł.

    Na Lexmarku korzystałem z koreańskich napełniaczy InkTec. To była rewelacja. Dobre kolory i zero problemów. Na HP od początku korzystam z Drekker’a i jest w pytkę. Co prawda tutaj tylko czerń bo z kolorów nie korzystam ale konkretna kaska w kieszeni zostaje.

    P.S. Te linie poziome to od głowicy, spróbuj wydruku na wysokiej jakości, jeśli nic się nie zmieni masz zapaćkane dyszki.

  3. R-O odzyskiwałem z partycji przywracania (F9) ze wszystkimi sterami od razu, z takim systemem kupiłem laptopik i było to dla mnie wygodne.

    Macie racje będę musiał spróbować ale XP znam a Linuksa to będzie potrzeba wygospodarować czas i się oswoić, czytuję wasze poczynania i wpisy w tym temacie, no i nie mam napędu (dopiero w planach) bo to komputerek maluch. Robię też porządki z plikami, płytami, starym sprzętem, na razie odpada.

    Tombula czy aktualizacje to uwalanie systemu? nie wiem, mam już z SP3 a na płycie stary z SP2 ale jak piszą że krytyczne to ufam że dla bezpieczeństwa warto. Poza tym w 2014 już mnie zmuszą do zmiany jak będę uparty bo przestaną wspierać😉

    Co do drukarki musiałem nią potrząść żeby wypadło to coś🙂 Najpierw czyściłem specjalnym rozcieńczalnikiem napełniłem trochę i nic, potem poszedłem na całość dopełniłem na maksa komory i odczekałem aż od środka przecisnęło na zewnątrz. Z czarnym to samo tyle że ten to ruszyć nie chciał odstawiłem i właśnie puścił będzie test🙂

  4. Arszu co do aktualizacji :

    Gdy Z XP SP2 przechodziło się na SP3 był w około 80% przypadków zauważalny wzrost wydajności. Został oszacowany na około 10% i faktycznie potwierdzały to przeróżne benchmarki. Pozostałe 20% albo nie zmieniło swojej wydajności albo niestety spadła.

    Najfajniejszy jest właśnie taki goły XP3. Jak już mówiłem Ci w pracy, jeśli twój Windows po zainstalowaniu pobiera jedna poprawkę i jest to Windows Installer (czy jakuś tak) to masz wersje sprzed wielkiego update 2011 kiedy to na rynek weszły nowsze wydania XP. Zainstaluj sobie program Secunia PSI on Ci doradzi co aktualizować a co nie ma sensu.

    Ja na przykład po reinstalacji instalowałem tylko :

    * Windows Installer
    * Aktualizację parsera XML
    * Trzy jakieś popierdółki

    I nie przez automat tylko sam ściągałem z strony MS podane mi przez program numery aktualizacji. Oczywiście jeśli innych rzeczy nie aktualizujesz masz dziury (tak twierdzi MS), faktycznie jednak są to rzeczy które na kompie domowym nie mają prawie żadnego znaczenia. Nierzadko zaś poprawki maja taki sam poziom zagrożenia jak to co poprawiają. A niekiedy i wyższy.

    No i oczywiście u mnie jest to zdecydowana różnica szybkości kompa.

Możliwość komentowania jest wyłączona.