Zuzia

Najprawdopodobniej całkiem niedawno Mama Kot przyniosła swojemu małemu Kotku mysz w celu nauczenia go polowania. Myszka tak na oko z miotu wiosennego, dobrze odchowana. Na małego kotka było to zbyt wielkie wyzwanie i tak oto mysz stała się lokatorem.

Mysz jak mysz, jednak swoim drapaniem działała na nerwy, zwłaszcza gdy człowieka to budziło. Nastał więc czas polowania. Niestety standardowe techniki nie przyniosły rezultatu.

Jako iż kryła się za szafą przy której Kacper ma swój „kącik filozoficzny” (gdy coś zbroi lub jest podły idzie tam w celu przemyślenia swojego zachowania, długość myślenia ustala komitet rodzicielski), doszło do nieuniknionego spotkania trzeciego stopnia.

W środę rano siedząc z kawusią przy kompie zauważyłem kątem oka ruch. Mysza wyszła na zwiady. Zręcznie lawirując ominęła zastawione pułapki  nie dając się skusić na żadne frykasy. Wyszła na środek pokoju i siedzi, patrzy się.

„Ale jaja” myślę. Nie zastanawiając się zbyt długo rozpoczynam sztuczne sprzątanie stosując starą technikę ninja – „płatek śniegu na wietrze”. Nie nawiązując kontaktu wzrokowego dostałem się na odpowiednią odległość i szast prast złapałem myszę ręką.

Pomny zainteresowania dziecka, umieściłem zdobycz w dużym słoju. Później udałem się do pracy. Kacper był zachwycony po przyjściu z zerówki, mysz, ochrzczona jako Zuzia została nakarmiona a następnie Kacper zaczął wpajać nowej koleżance techniki gry na playstation. Oczywiście z kwestii tej iż mysz wypuszczamy nie wyszło nic.

No trudno, postanowiliśmy że jutro kupimy jej akwarium i wyściółkę. Po powrocie z pracy sprawdziłem stan zwierzątka, smacznie spało, poszedłem więc w jego ślady.

Rano płacz. Zuzia uciekła. Musiała cwaniara chodzić na treningi ninja bo wyskoczyła z słoja 25 cm wysokiego. I nie ma😦

Dzieciak do szkoły a my myślimy co zrobić. Ale, ale, myślę. Drzwi były pozamykane więc musi być w tym konkretnym pokoju a tam ani mebli do schowania nie miała ani żadnej dziury.

Szybkie przeszukanie nie dało rezultatów. Wtedy popatrzyłem na stojący fotel. „Niemożliwe” mówię i zaczynam podnosić poskładane koce. Jest! Śpi pod kocami😀 Niestety spałą na czuja, nie zdążyłem wyciągnąć ręki a Zuzia myk i nie ma😦

Tak więc pojechaliśmy do zoologicznego i nabyliśmy chomika wraz z zestawem wyposażenia. Nie majątek, 80 zł za akwarium, zwierzątko, wyściółkę , kołowrotek i jedzenie. Kacper od razu się rozweselił, Nowy kolega nazywa się Biszkopt🙂

One thought on “Zuzia

Możliwość komentowania jest wyłączona.