Feudalizm 2000.

Ostatnimi czasy dzieje się dużo ciekawych rzeczy.

Obserwacja „dialogów społecznych” przynosi refleksje nad rzeczywistym stosunkiem państwa do obywatela. I trzeba powiedzieć jasno, rodzi nam się demokracja!

Krótkie wyjaśnienie dla niezorientowanych. Demokracja wbrew obecnemu rozumieniu nazwy to faktycznie były rządy ludu. Tyle że już nikt nie raczy tłumaczyć oszołomom że lud to byli wolni mężczyźni o odpowiednim statusie społecznym, czyli mieli założone minimum majątkowe. Kobiety, dzieci, niewolnicy, zwierzęta nie miały prawa głosu bez względu na wszystko.

Idea była prosta, kto ma coś do stracenia ten będzie podejmował rozsądne decyzje. Jak się to skończyło wiadomo. Po prostu każdy system polityczny wymaga utopijnego społeczeństwa co nie jest możliwe. Nawet anarchia nie trwa wiecznie i prowadzi do naturalnego wyłonienia się jakiejś formy organizacji.

W Polsce ludem demokratycznym stają się pracodawcy. Obserwacja dialogu na linii rząd – pracodawcy budzi niepokój. Nie idzie o to że rząd z nimi gada i ich głaska, idzie o to jak są tłumaczone wszystkie wnioski i decyzje.

Jako pierwszy przykład weźmy rozjebanie systemu oświaty. Lepiej wykształcony pracownik jest wydajniejszy i bardziej zadowolony że jest ruchany w dupsko przez „biednego” fabrykanta. A gówno! PRL jaki był taki był (przynajmniej na strajki górników mieli pomysł) ale gość po studiach, o ile mu nie odjebało na tle politycznym to był fachowiec. Ta garstka która robiła studia pod protektoratem to była kropla w morzu, zresztą nawet Ci musieli się postarać.

Oświata została zreformowana aby Polacy byli najlepszymi robolami. I udało się. Po pierwsze nie umieją nic. Źle, umieć umieją ale na sztywno, system edukacji wyłącza myślenie samodzielne, co prawda zaczyna być to trendem światowym ale u nas to już na potęgę.

Wyjaśnienie powyższego, zdecydowana większość aktualnej wiedzy naukowej bazuje na aktywnym tępieniu konkurencji. Jeżeli jakaś teoria jest prawdziwa to powinna dzielnie stawiać czoła krytyce. Niestety od dość dawna w nauce wszystko polega na wzajemnych walkach pomiędzy obozami. Info dla ateistów którzy twierdzą że nauka jest cacy, poza matematyką w której albo coś się da udowodnić albo nie, fizyką w której coś staje się prawem dopiero po dowodzie matematycznym (ale tu już kilka baboli jest) i chemią gdzie wynik eksperymentu sam świadczy o teorii reszta nauki opiera się na różnych mitach i legendach. Są prawdziwe bo niestety nie do końca wolno o nich rozmawiać i je krytykować. Zaraz jest się oszołomem.

Wracając do tematu, wygenerowanie masy idiotów z dyplomami skutecznie ukryło przed światem tych faktycznie zdolnych, i nawet pan profesor (Arszu będzie pamiętał może nazwisko) który całkiem niedawno mówił o bezsensowności polskiej edukacji z powodu opłacania przez ministerstwo zdawalności sam się tym babrał. W mediach nie zaistniał bo przecież panie dziennikarki które zaliczały indeksy rozkładając nogi tudzież wypinając pośladki skumały że koleś im psuje papiery.

Mamy więc społeczeństwo wykształconych idiotów, nałóżmy na to debilizm medialny i farma lemmingów gotowa. Dlatego możliwe jest manipulowanie opinią.

Ostatnio była afera z nałożeniem składek ZUS na umowy śmieciowe. Ci pracodawcy rwący szaty bo będą musieli zwalniać ludzi, ehh uśmiałem się do łez.

Pracodawcy nie bali się zwalniania ludzi, oni bali się że ludzie odejdą lub oni stracą pozycję na rynku. Dlaczego? Ano dlatego że jeśli na umowę o dzieło zostaną nałożone składki to pracodawca potraci je sobie z tej umowy. A za mniejszą kasę nie każdy będzie chciał pracować i może się nie zgodzić i co wtedy biedny fabrykant zrobi? Albo zapłaci więcej i będzie musiał dłużej odkładać na lexusa albo zamknie interes.

W ogóle straszą nas oni tym że jak nie będzie po ichniemu pójdą za granicę. Powiedział bym, spierdalajcie.

Nowy pomysł polega na pracy dla piętnastolatków. I znów media nad tym płaczą, tyle że nie nad faktycznym powodem tego pomysłu. Otóż czym jak czym ale rynkiem pracy bezwzględnie żądzą prawa podaży i popytu.

Wskaźniki bezrobocia można rozbić o dupę. Część ludzi robi na czarno pozostając bezrobotnym, cześć nie będzie pracować choćby się świat miał zawalić. Sporo ludu zwiało za granicę, dodatkowo społeczeństwo się starzeje. To wszystko składa się na powoli spadający popyt na pracę. Na razie oczywiście jeszcze z pracą źle ale to się może za kilka lat zmienić. Dla pracodawców zaś stan w którym lemming przebiera w ofertach jak w ulęgałkach jest niedopuszczalna. No bo przecież będzie musiał coś zaoferować ekstra aby być atrakcyjnym. Rzucenie na rynek piętnastolatków zdecydowanie ich pozycję poprawi.

W tym temacie jednak rząd „ma pomysła”. Urlop macierzyński Mark II. Sześć miesięcy za 100% lub 12 za 80% (taa ale wybór skomplikowany), a wszystko po to aby obniżyć wartość kobiet na rynku pracy. Skutek może być dwojaki i trudno teraz wróżyć ale lepiej pewnie nie będzie.

A na koniec real life story.

U nas w pracy tyramy jak możemy, od pewnego czasu mamy grafik wydajności. W pierwszym miesiącu zrobiliśmy 116%, podniesiono zakładane osiągi, zrobiliśmy 106%, osiągi dojebano do maksimum (wiadomo że po wyższym wykształceniu nie można się domyślić że to nie ludzie a maszyny mogą nie wydolić) i pomimo różniastych awarii 101%. Ja rozumiem że mam umowę o pracę i tam stoi ile zarabiam, jest to ok. Jest ok jak właściciel powie nie dam wam nic bo mam was w dupie. No wolno mu. Przynajmniej jest szczery, ale kity w sensie, nie ma premii bo sprzedaż leży (jaaaa, tyle że rampa załadunkowa jest u nas i te wszystkie tiry…) i w ogóle kryzys (to już szybciej) przy jednoczesnym premiowaniu działu sprzedaży (premia za brak wyników, wtf…) wygląda niepoważnie i świadczy o totalnym wysraniu na pracownika.

4 thoughts on “Feudalizm 2000.

  1. Demokracja jest zabawna i prawie zawsze głupia, na dodatek kwitowana brakiem odpowiedzialności, no i cholernie niesprawiedliwa, ale… ale… może w pewnych warunkach być w porządku. Dyktatura znowu podobno🙂 jest dobra albo zła, pytanie tylko kiedy jest dobra,? Hehehe.

    Przykład w dużym uproszczeniu, weźmy jakieś grupy zwykłych wyborców A,B,C,D,E. Załóżmy że grupa A i B stanowi dużą większość i teraz wystarczy tej większości naobiecywać (w zamian za głosy)a potem nawet spełnić te obietnice kosztem pozostałych grup. Zabrać jednym dać innym. I to wszystko oczywiście w imieniu prawa które też często się tworzy pod siebie. Skoro tak to rząd w imieniu większej części (pupilów) wyborców może nawet uchwalić że masz skakać na jednej nodze i tak ma być bo większość tak chce – demokratycznie koniec kropka.🙂 A wyobraź sobie np. w wojsku demokrację, albo jakieś odkrycia naukowe większością głosów by się zatwierdzało a nie poprzez wnioski, dowody, argumenty😀

    Co do szkolnictwa, z moich obserwacji i przebywania z takimi „wykształciuchami” na dzień dzisiejszy to najlepsi są ci co kończyli technika tudzież zawodówki, itd. poszli do pracy i studiowali zaocznie. Mają najlepsze rozeznanie teoria a praktyka. Fakt że nigdy nie wchłonęli tyle wiedzy co na dziennych bo, na to czasu nie mają ale z kolei lepiej wiedzą co im jest przydatne czego warto się uczyć co olać i tylko zdać. Potem są od razu pełnowartościowymi inż. mgr. doświadczeniem również życiowym a nie takie sierotki Marysie z rozbuchanymi ambicjami i sianem w głowie😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.