Grzybobranie i inne wątki.

Trwająca dość długo susza wróżyła źle. O ile na ogrodzie udawało się wszystko wspomagać wodą z studni o tyle na grzybki w lesie wpływu nie miałem. Pojedyncze sztuki które postanowiły urosnąć, były zżerane przez robaki zanim zdążyły się porządnie rozwinąć.  Dlatego pierwsze porządne jesienne deszcze wróżyły konkretny wysyp. Nie zawiedliśmy się. Grzyby rosły wszędzie🙂

Część pierwszego zbioru (około 3/4 całości).

A to zbiór 2 plus pełna suszarka🙂

W kwestii grzybków jesteśmy więc zabezpieczeni. Zarówno suszu jak i mrożonych jest wystarczająco aby cieszyć się nimi przez większą cześć roku.

Jako że zaczynają się przymrozki konieczne stało się wykopanie jarzyn. Dzisiaj pietruszka, a jutro jak styknie czasu to wykopię marchewkę. Rozmiary jarzyn są gigantyczne. I wszystko bez nawozów sztucznych. Natkę zaś z pietruszki się mrozi oraz suszy. A resztę (czyli dużo) rozdaje sąsiadom.

Arszu już mnie podejrzewał że nie mam czasu bo gram🙂 Niestety nie było to takie proste. Jednak na razie jeszcze nie będę o tym wspominał.

 

 

 

5 thoughts on “Grzybobranie i inne wątki.

  1. Daaa nakupili.

    Co Ty. Tam na te sine borowiki to się krzywo patrzą i nie zbierają. Nie wszyscy tacy wybredni ale zdecydowana większość. Wątpią aby na handel je zbierali.

    Właśnie skończyłem zbierać, obierać, przebierać i magazynować jarzynę i pierwszą partię nawoziku naturalnego😀 rozrzuciłem.

  2. Wiem o konkursie zerknąłem tam już wcześniej :)tak się złożyło że po południu do pracy w tym tygodniu a od rana zajęty jestem, korzystam z dobrej pogody jeszcze, na dodatek od dwóch dni net coś mi nawalał (wina dostawcy, awaria linii czy jakieś remonty) ale już chyba się unormowało bo , śmiga. W piątek lub sobotę szczegółowo się zaznajomię z zabawą ale nic nie obiecuję🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.