Lepiej późno niż wcale

Nie wiem jak to się stało że do tej pory jeszcze tego nie czytałem🙂

.

ROK 1984 George Orwell

.

.

1984.

Próba narzucenia szablonowego życia, pełnego kontroli i inwigilacji – skąd my to znamy?😉 I chociaż ten uszyty fartuch jakże słusznych intencji byłby nakładany w „dobrej wierze”, miałby służyć przecież dla dobra wszystkich, podnosić bezpieczeństwo, komfort, scalać jedność myślową aż do osiągnięcia perfekcji, eliminując krok po po kroku niedoskonałości wszelkimi możliwymi sposobami to jednak nigdy nie będzie ludzki, bo priorytetem zawsze jest władza.

.

.

.

.

Główny bohater uwalnia się z magmy durnoty bo, w tym budyniu ograniczającym jego ruchy, mimikę, budyniu który stara się wlać zmysłami by w ostateczności również od wewnętrznie wypełnić jego receptory, on dostrzega szansę na normalność. I chociaż porusza się jak otoczona forma z wentylem bezpieczeństwa, małą dziurką przystosowaną do oddychania, do życia po swojemu, przez którą wypełnia siebie poza systemem ale tak aby system o tym nie wiedział, to kończy się to dla niego…. no właśnie jak? O tym można się dowiedzieć po przeczytaniu tej rewelacyjnej książki, polecam!🙂