Antyrakietowe bzibziu.

Jako iż nasz najwspanialszy na świecie sojusznik i przyjaciel, wielkie potężne USA, olało nas sikiem falistym w sprawie przyobiecanej tarczy antyrakietowej na którą wielu ostrzyło sobie zęby a potem musieli obejść się smakiem, nasz wspaniały prezydent postanowił iż Polak potrafi i zrobimy sobie własną wersję.

Ludzie popukali się w czoło i stwierdzili „ sfiksował„. Co niektórzy próbują bronić Prezydenta i wypisują głupoty jakoby zostało powiedziane system przeciwrakietowy a nie tarcza antyrakietowa. Sens tego jest jednaki co sprowadza się do tego iż ktoś porządnie mąci wodę.

Oczywiście możemy czuć się zagrożenie. Z jednej strony amerykanie latają po świecie stawiając to tu to tam części swojej tarczy, z drugiej strony Rosja wokół Moskwy umieściła cały system antyrakietowy. Coś może się szykować, ale czy jest sens samemu bawić się w takie zabawy?

Amerykanie prace nad systemem ochrony przeciwrakietowej rozpoczęli w roku 1968. Niestety, pierwsze wnioski naukowców zajmujących się tym zagadnieniem (Richard L. Garwin i Hans A. Bethe „Anti-Ballistic Missile Systems”) były takie iż nie można zbudować działającego systemu antyrakietowego. Na skutek tego w 1972 roku USA podpisały z ZSRR traktat o ograniczeniu systemów obrony przeciwrakietowej.

Uściślić należy jedną rzecz, nie była to obrona tego typu jaką wprowadza się obecnie. Dzisiejsze pociski antyrakietowe nie posiadają głowic bojowych. Są to po prostu porządne kawałki metalu które impetem uderzenia mają niszczyć głowice pocisków wroga. Istotne jest to aby trafić dokładnie w głowicę nie zaś w rakietę nośną.  Natomiast pierwotnie system zwalczania rakiet wroga był projektowany na bazie pocisków z głowicami nuklearnymi. Składał się nie tylko z wyrzutni naziemnych ale również z platform umieszczonych w kosmosie.

Od roku 1983 amerykanie przeprowadzali próby kosmiczne z pociskami bez głowic bojowych. System miał osiągnąć pełna gotowość w roku 2000, niestety do roku 1999 na 17 prób jakie przeprowadzono udało się trafić tylko 3 razy.

Naszych wojskowych w szczególności zachwycały baterie rakiet Patriot. O ile w zwalczaniu samolotów pociski Patriot są rewelacyjne, o tyle w czasie prób zastosowania ich do zwalczania rakiet wroga w trakcie wojny w zatoce nie udało się trafić bezpośrednio anie nawet zniszczyć pośrednio (pociski były wyposażone w standardowe głowice bojowe). Co prawda wojsko poinformowało o 60% skuteczności zestrzeleń, ale dochodzenie przed Kongresem wykazało iż skuteczność wynosiła najprawdopodobniej 0.

Co najważniejsze Irackie pociski SCUD z którymi „walczono” nie posiadały żadnego aktywnego systemu przeciwdziałania zniszczeniu. Dzisiaj pociski mogą zostać wyposażone w znane z samolotów systemy zagłuszania czy też maskowania. Mogą również zostać zastosowane inne działania chroniące pocisk przed zestrzeleniem a przekraczające możliwości systemu antyrakietowego.

Dlaczego nie powinniśmy się zabierać za budowę takiego systemu?

Po pierwsze i najważniejsze, nie mamy i nie będziemy mieli pieniążków. Powiedzmy że nie będziemy budować tylko kupimy. Amerykański system GMD opiera się na 22 tonowych rakietach przechwytujących po 70 mln $ / sztuka, zaś nowocześniejszy system SM-3 korzysta z 1,5 tonowych pocisków po 10 mln $ / sztuka. Amerykanie określili że potrzebują minimum 400 sztuk aby system działał w miarę skutecznie (Przeprowadzane testy są „skuteczne” o ile można tak powiedzieć o 1 bezpośrednim trafieniu z 8 na 10 prób  przy całkowitym braku jakichkolwiek systemów zakłócających). Już ta kwota jest straszna a dołożyć jeszcze trzeba od 12 do 15 mld dolarów jakie USA wydaje rocznie na utrzymanie systemu. To że zbudujemy system cztery razy mniejszy nie znaczy że będzie tyle tańszy.

Po drugie, nie mniej ważne. Pocisk rakietowy lecący z trzykrotną prędkością dźwięku, rąbnie w Warszawę po niespełna 6 minutach od przekroczenia granicy. Wymaga to błyskawicznych decyzji co nie ma zbyt wiele wspólnego z naszym wojskiem. USA, Japonia maja naturalne granice poza którymi nie powinno się nic dziać. Dodatkowo posiadają (a przynajmniej USA posiadają) system obserwacji przestrzeni kosmicznej i zaawansowane radary dalekiego zasięgu.

Nie jest tajemnicą że Polskie wojsko leży i kwiczy. Można się nawet pokusić o stwierdzenie że ono nie istnieje. Po co jeszcze ładować kasę w trupa? Zwłaszcza że ponoć Polacy muszą zaciskać pasa.

Może by tak i rząd pozaciskał razem z nami?

2 thoughts on “Antyrakietowe bzibziu.

  1. Widzę żeś się co nieco przygotował, w sumie nie mam za wiele do dodania, nadmieniłeś coś o ciągu dalszym poczytamy – zobaczymy:)

    ps. grzebałeś coś w ustawieniach? gdzie mój strój?🙂 I kolejny post coś jest nie teges, u ciebie tego nie zauważyłem, mnie się tekst zbija w jedną masę muszę go oddzielać kropkami z enterami. Jak się przyjrzysz to to widać. Kiedyś takich problemów nie miałem.

Możliwość komentowania jest wyłączona.