Restart w akwarium.

Jako iż wreszcie udało się wygospodarować dzień wolny, nastąpił długo odkładany restart zbiornika.

Z jednej strony szkoda było zaczynać od nowa gdyż zbiornik funkcjonował w pięknym samodzielnym cyklu biochemicznym. Zostały nawet zarzucone pewne okresowe czyszczenia zbiornika a wszystko działało bez zarzutu. Rybki były zdrowe, rośliny rosły jak porąbane, rozmnożyły się glonojady.

Z drugiej strony w zbiorniku były glony i to jedne z brzydszych, udało się je zatrzymać ale zniknąć nie chciały. Zresztą nie działo się nic złego więc tą drobną wadę wizualną można było wytrzymać. Dodatkowo akwarium wymagało przeniesienia, a i przycięcie populacji rybek było konieczne. W zbiorniku była kompletna dzicz.

Pierwsze wymnożyły się zbrojniki, popularnie zwane glonojadami. Było ich, tak pobieżnie policzywszy maleństwa na szybach około 70 – 80 sztuk. Na dzień dzisiejszy mając już to policzone i wyklarowane, dorosło ponad 50, sporo jak na akwarium 100 litrów. Trochę porozdawałem po rodzinie i znajomych. W zamian przywędrowały do mnie 3 gupiki które w trybie ekspresowym rozmnożyły się też do około 50 sztuk.

Na szczęście trafił mi się pan w sklepie zoologicznym który wziął ode mnie na razie 20 zbrojników w zamian za inne rybki i jutro jadę zawieźć następne 20 które zostały odłowione. Rybki bardzo ładne, odchowane więc na pewno sprzedadzą się w dobrej cenie. A ja nie muszę już tyle karmy kupować🙂 Zostało tylko 5 zbrojników w akwarium.

Z gupikami było trudniej jako iż nikt ich nie chciał. Tak więc zostały wszystkie samce i dwie samiczki (gupik też człowiek i poruchać musi) a reszta samiczek poszła precz. Nowo otrzymane rybki czyli 10 neonek i 5 brzanek sumatrzańskich oraz bocja trafiły do nowego domu i dość szybko się zaaklimatyzowały.

Obecność brzanek gwarantuje że gupiki nie rozmnożą się tak bardzo jak ostatnio a być może wcale. Jutro dobiorę jeszcze neonów, gdyż cudnie wyglądają w grupie.

Czas restartu z pełną sterylizacją podłoża (mogłem sobie na to pozwolić gdyż podłoże piaskowo skaliste jest przykrywka normalnego podłoża ziemnego) zajął mi sześć godzin. Na sam koniec pozbyłem się jajeczek ślimaków z liści (ale jak znam życie na kabombie będzie ich na pewno jeszcze trochę, a szkoda mi było ja wywalić) aby uniknąć w miarę możliwości poprzedniej plagi, chociaż bocja która ślimaki zjada powinna pomóc gdyby jakiś się uchował.

Cóż rzec więcej, akwarium cieszy oko, zaś obserwacje rybek uspakajają. Poza tym rybki nie marudzą, co najwyżej pukają w szybkę karmidełkiem gdy zapomnimy im dać jeść🙂

7 thoughts on “Restart w akwarium.

  1. Arturze po prostu szkoda tego było wywalić🙂

    A poza tym im większy syf robiły ryby tym lepiej rosły rośliny, jednocześnie przyczyniając się do bioredukcji syfu🙂

    Akwarystyka jak każda inna dziedzina została opanowana przez marketing. Jak czytam fora akwarystyczne to po prostu dochodzę do wniosku że te 25 lat temu gdy zaczynałem z rybkami, było to według dzisiejszych „ekspertów” niemożliwe. Tymczasem tu trzeba troszkę iść na żywioł.

    Oczywiście specjalistyczna wiedza się przydaje ale przesadyzm jaki panuje w akwarystyce dzisiaj nie bilansuje się z tymi korzyściami.

  2. Mi się marzy takie duże z np. 300 l na razie nie mam warunków, ale jakby co to po poradę i rybki wiem gdzie iść🙂

  3. A ja mam namiar na gościa, 500 litrów z osprzętem (filtry, dyfuzory, pompy CO2, i innr) plus szafka pod toto. Podobno kole 800 zł, okazja niezłą ale nie mam nawet pół tego😦 Może kiedyś.

  4. Chwilowo wyszła mi mgła w akwarium ale już powoli ustępuje. Niestety nie miałem możliwości technicznych czekać aż akwarium dojrzeje. Grunt to się nie przejmować zbytnio i tylko uważnie obserwować.

  5. Tak wygląda aktualnie akwarium. Roślinki się przyjęły a Kabomba wręcz eksplodowała🙂

    Jednak pomysł z ziemią pod piaskiem był super.

Możliwość komentowania jest wyłączona.