El finito grande.

Pierwszy aksjomat probabilistyczny Bulczasa

„Prawdopodobieństwo wystąpienia niesprzyjających zdarzeń jest odwrotnie proporcjonalne do określonego stopnia komplikacji wykonywanego zadania.”

Mówiąc krótko. Im praca wydaje się łatwiejsza i w sposób gładszy przebiega tym szansa na spotkanie z prawami Pana Murphy’ego jest większe.

Łazienka zakończona. Została pierdółka w postaci zamontowania nowego WC i wymiany zaworów w baterii przy wannie. Z pierwszą czynnością poradziłem sobie w zakładanym czasie 2 godzin chć już miałem przedsmak tego co mnie czeka.

Najsampierw wymierzony wąż połączeniowy rura – spłuczka okazał się zbyt krótki. No to do sklepu jechać trza. Drugi jest ok ale końcówka 1/2 cala nie pasuje do wlotu spłuczki który ma 3.8 cala (kto kurwa wymyślił takie cuda?). No to jedziemy do sklepu po przejściówkę. Jest! Viva Bulczas.

Potem już było z górki. Wymiana zaworów no problem ale okazało się że rozsypał się oring pod wylewką i trzeba odkręcić całą baterię w celu jej wymiany. Ok. Przy zakładaniu jej z powrotem pękła nakrętka mocująca do śrubunku. Żona stwierdziła że kupimy nową. Tłumaczę że skoro 5 lat temu kosztowała prawie 200 złotych to na pewno nie staniała. Z tego co sprawdziłem właśnie w sieci, bateria Retro z Armatury Kraków kosztuje blisko 400 złotych.

Na szczęście w graciarni była pierwsza tego typu bateria (co dowiedziałem się nie dawno były one średniej jakości z powodu wykorzystania komponentów Chińskich) w której rozsypał się zawór prysznicowy. Czasem chomikowanie gratów ma sens🙂 Okazało się jednak że nie mogę wymienić samej nakrętki bo jest inny trzpień który ją mocuje. Ten jednak miał rozmiar normatywny i udało się.

Niestety, inna nakrętka, inny rozstaw trzeba przestawić śrubunki a tu już ściany zrobione. Ale o te 2 milimetry poszło jakoś. Niestety po skręceniu okazało się że któryś zawór nie zamyka się całkowicie. Do dwóch razy sztuka i udało się znaleźć który🙂 Aby być 100% pewnym wsadziłem ten zawór do baterii zlewozmywakowej w kuchni i … działał dobrze:/

Po dalszym, badaniu przypadku okazało się że ten trzpień który trzyma nakrętkę musi być wkręcony dalej. No to wkręciłem. Niestety po zamontowaniu baterii okazało się że i owszem, zawór nie leje ale jak puszczam wodę to dodatkowo psika pod nakrętki na ścianę:/ Po następnym badaniu okazało się że podwinął się oring i wystarczyło wykręcić i wkręcić ponownie (przesmarowawszy czymkolwiek tłustym) i już jest super. Na takowe pierdoły straciłem 3 godziny. W sumie jednak oszczędziłem 400 złotych.

 Oczywiście ideą samotnej walki z łazienką była oszczędność. Może nie wyszło idealnie ale o wiele lepiej niż za pierwszym razem. Ostatnio wytrzymało 5 lat. Teraz myślę że bez problemu tyle samo (może i dłużej ale kobiety zmienne są i kolor się znudzi😛). Następnym razem będę już normalnie niczym zawodowiec🙂

A rano zabieram się za korytarz. Tak więc dobranoc.