Wreszcie w domku. Remont reaktywacja :)

W sobotę byliśmy z żonem na weselu. Imprezka była udana🙂 Jako iż nie chciałem ryzykować nadmiernego spożycia po usunięciu ósemki, dziabnąłem tylko jednego powitalnego (plus szampan, mój ulubiony gatunek; Sowietskoje Igristoje) i mogłem robić za kierowce co nie zdarza się często. W sumie to chyba wcale się nie zdarza😛

Powrót na godzinę 00:30, spanie i wyjazd o 4:30 do rodziców żony na okoliczność rubinowych godów. Jechało się nieźle i nawet nigdzie się nie zgubiłem🙂 Ale i tak nie lubię jeździć.

Sezon na jagody rozpoczęty i jest ich dużo, udało się więc nazbierać na kluski z jagodami. Mmmm pycha🙂 Wczoraj przed powrotem również poszliśmy do lasu (razem z szwagierką która zbierała jagody w tempie zastraszającym) i nazbieraliśmy do domu jeszcze cztery litry🙂 Będzie pysznie. Przepis na klusie wkrótce🙂

Oczywiście jak to na wyjeździe piwko goni piwko więc szczerze powiedziawszy nawet straciłem rozróżnienie smaku pomiędzy gatunkami😀 Ale raz nie zawsze🙂

Wczoraj jeszcze na luzie, dzisiaj od rana łazienka. Ściany doczyszczone z farby, odkurzone i umyte wodą z mydłem. Po podeschnięciu natryskowo naniesiona warstwa środka anty-grzybowego, jeśli do wieczora wsiąknie to będzie jeszcze gruntowanie mleczkiem i może jutro położy się szlichtę gotowcem.