Gadu, gadu a w gardle drapie

Nie, nie będzie o GG🙂 Będzie o degustacji alkoholu🙂 Oczywiście jak alkohol to tylko własny. I nie koniecznie musi to być bimberek (nie dorobiłem się jeszcze parownika😦 ), mogą to być inne nastawy🙂

Polski spirytus mamy drogi co prawda ale jest rewelacyjny. Zresztą przeliczeniowo na inne cuda wychodzi identycznie a przynajmniej wiem co piję, oczywiście jeśli jest okazja kupić taniej to korzystamy.

Bardzo ważna jest kultura przy spożyciu, nie ważne czy w teamie czy solo (nie uważam spożywania solo za jakąś dewiację pod warunkiem iż nie doprowadzamy się do nieprzytomności) ważne aby był ład i porządek.

Na początek zapodam dwa sprawdzone przepisy, dedykowane pod gusta kobiece, chociaż nie zaszkodzi i męskiemu podniebieniu.

Adwokat – Ajerkoniak – Jajeczko

Jak zwał tak zwał nie trafiła mi się kobitka która by nie lubiła. Ja robię wg tego przepisu :

  • 6 żółtek
  • czubata szklanka cukru
  • 1 puszka mleka niesłodzonego skondensowanego
  • 1 cukier waniliowy
  • 250 ml spirytusu
  • 30-50 ml koniaku

W makutrze lub przy użyciu robota kuchennego (szybciej i łatwiej, ostatnim razem z łapy tarłem 1,5h😦 ) ucieramy żółtka, cukier i cukier waniliowy na jednorodną masę. Jeśli chcemy możemy użyć cukru pudru (30 dag). Następnie, ciągle mieszając dolewamy powoli mleko. W sumie wystarczy na początku rozetrzeć wstępnie, później wszystko ładnie się rozejdzie i wygładzi.

Gdy masa jest gotowa dolewamy do niej powoli spirytus z koniakiem. Gotowy likier przelewamy do butelek. Odkładamy na 2-4 tygodnie. Przy dłuższym przechowywaniu może się rozwarstwić. Gdyby tak się stało, to go trzeba po prostu wymieszać.

Co do cukru waniliowego. Starajmy się znaleźć prawdziwy waniliowy nie wanilinowy bo szkoda chemią psuć takie dobrocie. A najlepsza jest oryginalna wanilia. 1 laska na 1 porcję🙂

Uwaga! Nie zwiększać ilości spirytusu. Jako iż pierwszy raz robiłem będąc po nocce, porąbały mi się miarki. Advocat jeszcze się przegryza (równy roczek) i chyba mu się to nie uda:/ Ale kopie że hej😀

Wódka Islandzka

  • 200 ml spirytusu
  • 30-50 ml koniaku
  • 150 ml syropu malinowego, poziomkowego lub wiśniowego
  • 250ml wody
  • 2 krople olejku migdałowego
  • 1g kardamonu
  • 5g jagód jałowca
  • 10dkg rodzynek

Kardamon i jałowiec rozdrabniamy w moździerzu, wszystkie składniki umieszczamy w dużym słoju, szczelnie zakręcamy, umieszczamy w ciemnym, ciepłym miejscu i zostawiamy na 2 tygodnie. Po tym czasie odsączamy całą zawartość słoja przez gęste płótno, pozostałość wyciskamy, przelewamy do butelek i chowamy na co najmniej sześć miesięcy (mam już roczną).

Mimo iż może wydawać się ostra, nalewka jest słodka (ale bez przesady) z ziołowo-korzennym aromatem. Kobitki zachwycone, dodatkowo sprawdza się w zimowe wieczory dzięki niesamowitej mocy grzewczej kardamonu.

Sok kupuję z Herbapolu, próbowałem na razie malinowego. Inne muszą być równie dobre🙂

2 thoughts on “Gadu, gadu a w gardle drapie

  1. ajerkoniaka to bym nie robił, jeśli już to kupię🙂 ale ten drugi sposób muszę kiedyś wypróbować, i tylko na spirycie legalu, aż takim degustatorem nie jestem tak że raz za czas mogę sobie pozwolić kupić i przepłacić cóż jednak wiem co piję a okazje to nie dla mnie.

  2. Jak się jest słynnym dekadenckim burżujem to się przepłaca😛
    A Jajeczko jednak lepsze niż ze sklepu choć muszę przyznać bez bicie że nie tak kremowe i gładkie🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.