Weekendowe zwiedzanie.

Jako iż w sobotę jechaliśmy z Kacprem do szpitala w odwiedziny babci postanowiłem iż tę podróż odbędziemy pociągiem. Kacper co prawda kiedyś tam pociągiem jechał ale już nie pamiętał i bardzo się na ten fakt cieszył.

Trzeba jednak przyznać iż jako stały czytelnik tygodnika NIE byłem przygotowany na wszystko co może mnie w pociągu spotkać (dlaczego czytam NIE? O tym jutro)

Podróż

Podróż zaczęła się sympatycznie. Jako iż sobota i jechałem z dzieckiem za bilet nie przepłaciłem, w stosunku do jazdy samochodem wyszedłem na plus. Pierwszy zgrzyt nastąpił po ruszeniu z stacji Kraków Bonarka. Toaleta zmieniła chyba biegunowość i zaczeła wydzielać przecudne aromaty. W efekcie tego najbliższa okolica wyludniła się. Niestety szynobus posiada małą powierzchnię więc na niewiele to się uciekinierom zdało.

Niestety to było preludium, za chwilkę maszyna czknęła i się stanęła😦

W przeciwieństwie do zdezelowanych starych pociągów które mógł naprawić dowolny człowiek, dowolnym nażędziem („Bez majzla i młota nie robota”) tutaj trzeba 10 specjalistów z 15 kompami🙂 Konieczne więc było opuszczenie pojazdu i metodą surwiwalową (dobrze że  były zorientowane osoby) przedarliśmy się na przystanek MPK. Z niego na linię tramwajową i do celu.

Jako iż jechałem w pobliże Dworca Głównego udałem się do działu obsługi klienta z reklamacją. W sumie dlaczego to nie wiem, wszakże napisał J.E. Jerzy Urban iż szybciej ch*j wyrośnie na czole niż PKP się pokaja. W moim przypadku reklamacja nie należała się gdyż cena do miejsca docelowego a cena do miejsca awarii pociągu była taka sama🙂

Szpital

Coraz wyraźniej (a mam styczność z szpitalami) widac różnicę pomiędzy szpitalem zwykłym (nawet dużym) a szpitalem związanym z jakąś placówką. O ile nie liczę na to że w Polsce ktoś wprowadzi przepisy pozwalające uj***ć pana doktora – konowała który zamiast Ci pomóc zrobi Ci kuku, o tyle opcja utraty renomy zarówno przez szpital jak i przez placówkę administrującą jest wystarczającym motywatorem do właściwego potraktowania  pacjenta.

Wniosek? Chcesz iść do szpitala załatwiaj sobie jednostkę akademicką.

Botanika

Po odwiedzinach udaliśmy się do Ogrodu Botanicznego. Nie byłem pewny czy uda mi się wykrzesać dość mocy aby Kacpra zainteresować tematyką roślin, ale na szczęście udało się. Nielicha w tym zasługa samego ogrodu. Bardzo ładne kompozycje roślin przyciągają uwagę. Kacper był pod wrażeniem „dżungli tropikalnej” oraz kaktusów, co chwilkę o coś się pytał. Ogólnie bardzo miłe 2 godzinki.

Konsumpcja

Jest wyjazd, musi być fast food :) Standardowo KFC (nie ważne co żrą te kurczaki i tak są lepsze od tego mielonego czegoś w MCD) Dla Kacpra Texas Grander dla mnie tortilla Barbecque.

Grander świetny. Duży, nie za ostry, mięciutki. Kacper pochłaniał ze smakiem. Tortilla dobra ale mniejsza od Grandera mimo zbliżonej ceny.

Na koniec standard czyli Shake w MCD. Niestety takich nikt nie robi.

No i jeszcze trafiła się ciekawa atrakcja.

Powrót

Do domku wracaliśmy BUS’em. Jakoś nie chciałem ryzykować z PKP.  Dojechaliśmy w podobna odległość od domu (50m PKP | 200m BUS) za mniejszą cenę więc nawet ten ścisk można przeboleć