Linuks w domu – I –

Cóż, boje chyba zakończone. Zaczęło się normalne działanie. Ostatnio opisywałem mój zachwyt wyglądem. Może niektórych to dziwi ale nie potrzebuję Aero, przeźroczystości ani Bóg wie jakich popierdółek rozpraszających uwagę. Jak już koniecznie będę potrzebował to odpalę Compiz i wsadzę na pulpit biegającą nagą kobitkę, na przykład :

He he w sumie to na Windows jest, ale potwierdzam że WINE pod Linuksem daje radę i te kilka aplikacji które chciałem odpalić poszło. Oszczędność czasu przy przenoszeniu zawartości PIM’a a i nerwów mniej. Dobrze jednak nastawić się na korzystanie z aplikacji natywnych. W końcu inny system inne aplikacje.

Mój aktualny pulpit wygląda tak :

Jeden pasek u góry ekranu i trzy oddzielne na dole. Ponieważ niektórym osobom może wydawać się dziwny mój zachwyt gdyż na Windows można podobnie przypomnę ;

Windows XP oryginalnie ma zablokowaną bibliotekę obsługującą motywy. Jesteśmy więc ograniczeni do trzech opcji kolorystycznych (zielony, niebieski, srebrny) no i oczywiście nie możemy zmieniać żadnych elementów wystroju. Można zainstalować WindowsBlinds czy inne oprogramowanie, ale, jest to oprogramowanie w większej części komercyjne. No i może najważniejsza rzecz, mój komp po takim usprawnieniu nie ma już mocy nawet na drobne działanie.

Przewaga Linuksa jest ogromna. mam całkowitą wolność dostosowania wszystkiego przez zainstalowanie przeogromnej bazy dodatków, czy też, jeśli jestem maniakiem, zrobienie ich samemu. Dodatkowo, nawet wspomniany Compiz jest jeśli oprzeć się na danych technicznych, managerem pulpitów 3D działającyw w GPU kart graficznej i nie obciążającym w najmniejszym stopniu CPU komputera. To podgląd jego działania.

Oczywiście tutaj mamy do czynienia z kompem mocniejszym niż mój. Kwestią zagadkową pozostaje pytanie „po co by mi to było?”. No ale jak ktoś potrzebuje bajerów to ma🙂

Ja za to gryzłem się dzisiaj z skonfigurowaniem protokołu internetowego z programem. Chodzi o to że, klikam link letty:/ i odpala mi letty a klikam link magnet:/ i odpala klient torrenta. Na Windows to robi się samo, niestety tu Chrome było bardziej oporne (aa może i nie Chrome). Z pierwszym poradziłem. Wystarczyło do pliku mimeaps.list dodać zapis :

x-scheme-handler/letty=letty.desktop

Oczywiście samemu Letty które mam w /home/tombula/Letty trzeba było zrobic dowiązanie symboliczne do /usr/bin/ a w katalogu /usr/share/applications/ utworzyć taki oto plik Letty.desktop

[Desktop Entry]
Name=Letty
GenericName=Program P2M
Comment=Ściąganie plików z sieci Letty
Exec=Letty %u
Categories=Network;
Terminal=false
Type=Application
Icon=Letty
MimeType=x-scheme-handler/letty

Co do plików magnet to nie wyszło gdyż Tixati nie chce pobrać parametru wywołania. Ale z tym uderzyłem na ich forum bo to znany problem na częsci Linuksów (program ma opcję ‚skojarz linki .magnet’ która niestety nic nie daje). Na szczęście w przeciwieństwie do programów które używałem na Xp ten bez problemu łyka podanie magneta ręcznie.