O pogodzie słów kilka.

Zima jaka była każdy widział. Śniegu jak na lekarstwo. Jest wiosna, i to zarąbiście sucha wiosna. Niby dzisiaj pada ale to kropla w morzu potrzeb. Skończyłem rycie ogrodu (rycie – lokalny folklor językowy) i niestety, taką ziemię to ja miałem na ogrodzie w połowie maja a nie na początku kwietnia. Bez podlewania nic z tego nie będzie.

Z różnych krajów dochodzą niepokojące informacje o przewidywanej suszy co wywinduje ceny żywności. Raz nawet u nas coś takiego czytałem. Ale już kilka dni później pisali jaką my to mamy zajebiaszczą nadprodukcję szamanka i nic nam nie grozi nawet jak zrobimy mniej.

Czy faktycznie? Obawiam się iż Ci przy korycie (i wyjątkowo nie idzie tutaj o rząd) chcą uniknąć sytuacji gdy olewająca własne mikro poletka drobnica stwierdzi iż mało – nie mało ale się opłaci obsiać / obsadzić. Wtedy nie przyjdą do sklepu. Podobna sytuacja była ze zbożem. Ogromna nadprodukcja, ceny groszowe, niby przypadkiem odkryto że zbożem można palić w piecach, oczywiście nie w normalnych bo to przecież bardzo szkodliwe ale już są producenci takowych. A że w zeszłym roku ceny zboża skoczyły o 100% prawie? Podaż , popyt i te sprawy. Świat się kręci, kasiorka płynie, żyć nie umierać.

Susza, i nie bardzo nawet mam sumienie aby przyszły deszcze. Ostatnim razem gdy kogokolwiek w mediach jeszcze to interesowało, 80% wałów było w rozsypce po powodzi. Jeśli przyjdą deszcze ludzi potopi. Jeśli nie przyjdą niektórych może przestać być stać na jedzenie.

A więc sadzę, sieję. Kartofle zawsze są tanie, tutaj plus, nie warto więc się nimi zajmować jeśli nie mamy miejsca, poza tym szkodzą innym uprawom. Mimo iż rzesze diet-oszołomów próbują mi wmówić jakie to one są be, mogę je jeść, pić i jak tylko to będzie konieczne nawet wcierać przez skórę. Gorzej ze zbożem.

Na dodatek zima mimo iż ostra nie załatwiła ogrodowych pasożytów (patrz zdjęcie na początku). Cholerny Turkuć Podjadek żre korzonki warzyw. Niech szama marchewkę, co mi tam, jej jest sporo. Niestety kanalia zawsze dobierze się do papryki / pomidorów. Walka z nim nie ma sensu, ot jak się trafi jakiś to dostanie  łopatą w łeb i tyle.

I pompa się zepsuła od wody:/ Muszę kupić nową. Dobrze że chociaż studnię mam.