Reforma Zdrowia albo jej połowa.

Zamieszania wokół reformy listy leków refundowanych końca nie widać. Dość ładnie opisał to Pan Gwiazdowski [LINK] z tym że jako nie ekonomista widzę to troszkę inaczej.

Otóż właśnie lekarzowi jest najłatwiej ustalić ubezpieczenie chorego. Idąc do lekarza zabieramy dokument ubezpieczeniowy lub nawet ostatni „kwitek” poświadczający zatrudnienie i Pan Doktor może nam rąbnąć właściwą refundację.

Aktualnie Panowie Znachorowie walczą z dobieraniem im się do dupy przez władzę. Sami pacjentów mają w nosie. Idea że aptekarze będą się zajmować refundacją jest śmieszna bo to tylko sprzedawcy i nic więcej. Oni mają mieć zysk a nie pilnować czyjegoś grajdołka.

Zewsząd słychać jacy lekarze są biedni. Nie są. Porównywanie zarobków z lekarzem zachodnim jest bez sensu bo w każdej branży w Polsce są zarobki niższe niż na zachodzie. Osobiście z życia wzięte przykłady o tym jak Pan Doktor świadczący usługi prywatne przy jednoczesnym etacie w szpitalu, korzysta z szpitalnego sprzętu do badań prywatnych za które on kroi kasiorkę.

Ewidencja z użyciem indywidualnych elektronicznych kart pacjenta wiele by wyprostowała ale kto ma największe opory z jej przyjęciem?