Europejskie stateczki – czyli kryzys w dobie sielanki

Jak ja rozumiem kryzys? Myślę że tu bardziej chodzi o to przestrzeganie i trąbienie że nadchodzi prawdziwy krach, a nie że już jest masakra, przynajmniej w Polsce. I tą powtarzaną mantrę (od miesięcy a nawet lat) – przez tych którzy uważają że rzeczywisty kryzys to dopiero nadejdzie, jeśli się nie podejmie odpowiednich kroków, traktuje się jak niepotrzebne bicie piany no bo, przecież kryzysu nie ma!, co też oni z tym kryzysem oszołomy jak nawiedzeni piep… w marketach wózków brakuje na zakupy a tu straszą hehehe!

Wydaje mi się że kryzys jak i wychodzenie z niego to proces dłuuugo falowy, z stąd patrzenie w przyszłość oraz wczesne ostrzeganie przez niektórych ludzi – o dziwo nie za specjalnie upolitycznionych, ekspertów spoza układów.

Teraz wieczorynka, bajki potrafią nieść lepsze przesłanie niż np. wiadomości.

Jest rzeka, powiedzmy szeroka na kilometr, na której w blasku słońca wśród śpiewu skowronków płynie sobie min. Polska łódka. Nurt spokojny zieleń śliczna a 3 kilometry dalej wodospad (dla zobrazowania ustalmy iż ta kaskada to potężny kryzys). Nagle z prawego brzegu zza krzaka wyskakuje ekspert i mówi przez megafon.

– zbliżacie się do wodospadu, ten z kolei prowadzi w otchłań topieli, dlatego proponuję delikatnie wiosłować w prawo, fakt to w tak upalny dzień może być jakimś wysiłkiem ale spokojnie czas jest aby odbić w odnogę rzeki która uchroni stateczek i pozwoli ominąć niebezpieczeństwo.

– e tam gadanie, jaki wodospad? – z lewej strony brzegu inny spec wymachuje mapą (mało kto w łupince zwrócił uwagę że jest ona do góry nogami)

Po ok. 2 kilometrach na prawym brzegu sytuacja się powtarza z małą różnicą, że wiosłującym musi pojawić się kropla na czole jeśli chcą zdążyć odbić, jednak to dalej czysty relaks. Lewy brzeg wygłasza przemówienie na temat tygrysów i węży po tamtej stronie wody.  Pozostał kilometr do katastrofy krzykacz na prawym brzegu już denerwuje pasażerów bo, woda spokojna atmosfera miła a ten że trzeba się przyłożyć do machania

-idź przecz! fałszywy proroku!😀  – w tym czasie na lewym brzegu  fachowiec rzuca przed łódeczkę płatki róż – o ten to potrafi umilić życie!

Coś jakby nurt przyśpieszył, no ale rzeka ma swoje prawa raz jest szybciej raz wolniej kto by się tam przejmował. 0,5km  przed wodospadem i zaledwie 200m do odnogi ostatniej szansy. Na prawym wale już wrzaski!

-gdybym tylko w łódce były jaja! – dodaje Kowalski – Najlepiej zgniłe! popiera ktoś inny – ten pajac pewno ma jakiś interes w tym żeby nam rejs uprzykrzyć!

Na lewym brzegu pojawił się jakiś niepokój u tego pięknoducha, jednak twarz Indianina pokerzysty zachowana, płatki róż zamienia na kilka kół ratunkowych i uspokaja.

– to dla bezpieczeństwa, nic nie znaczący ukłon od sponsora, aby państwo lepiej psychicznie się poczuli, jednocześnie to dowód że mam pakiet ratunkowy jakby co  – do tego puszcza muzyczkę (skrzypeczki coś jak na Titanicu)

150m przed katastrofą, na lewym brzegu wbita tabliczka  jestem na wczasach na prawym ktoś próbuje rzucać liny, jednak już za późno….

Na pytanie komu wierzyć? Każdy odpowiedzieć powinien sobie sam, i lepiej byłoby się mylić, niech nawet będzie śmiech z owego pseudo-kryzysu, i z tych ekspertów którzy od miesięcy ostrzegają , a niech rzesz skończy się to optymistycznie. Ludzie pogadają, kabareciarze rozbawią a wszyscy za jakiś czas zapomną o nieuzasadnionym „straszeniu”.

Ale co jeśli będzie krach?, kogo winić? tych w łódce? czy tego eksperta na prawym brzegu że liny nie dorzucił?😀

3 thoughts on “Europejskie stateczki – czyli kryzys w dobie sielanki

  1. Nikogo🙂

    Ekspert jak to ekspert, przekwalifikuje się🙂

    A tym z łódki nic nie pomoże to i win nie ma sensu im dopinać.

    „Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz” mówi przysłowie. Mądre przysłowie.

    I na dokładkę mamy przypowieść o pannach roztropnych i nieroztropnych

    Ewangelia wg. Mateusza, Rozdział 25, Wersety 1 – 13

  2. coś ty się taki ewangeliczny zrobił ostatnio😀 (znam wiem o co chodzi)

    ale i tak jest najlepszy ten co wbił tabliczkę „jestem na wczasach” no zero odpowiedzialności hehehe🙂 tak się robi, a wina spada wiadomo gdzie…

    „Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz” oczywiście, ale to pościelenie nie ogranicza się tylko do własnego podwórka (chociaż głównie tam), inne decyzje też mają wpływ

    nikogo!, bo w chorej demokracji są tylko my, one, oni, tamci, ich…

  3. No niestety tak już jest że wszystko ma wpływ na mnóstwo innych rzeczy. Dlatego globalizacja jest do dupy na dłuższą metę.

Możliwość komentowania jest wyłączona.