Konformiz jako forma dewiacji. Tekst krytyczny.

Obudziłem się, zawiozłem dziecko do przedszkola, kupiłem chleb i puściłem 3 zakłady na chybił trafił (I rzekł Bóg : „Bulczas ty mi daj szanse, ty zagraj na loterii) bo to w końcu jest kwota która by mi wystarczyła na nic nierobienie do kończ życia🙂

Wróciłem do domu i pomiędzy kawą a kanapką w TVN zauważyłem zapowiedź reportażu o dziewczynce którą uratowali lekarze poprzez amputację wszystkiego oprócz głowy. „Świat schodzi na psy mruknąłem i poszedłem do innych zajęć.


Za jakiś czas przyszła żona, przejęta i w ogóle tylko siąść i płakać. Bo dziewczynce wszystko odcięli. No i się obraziła bo mnie to nie ruszyło.

Dlaczego?

Ano dlatego że w moim mniemaniu rodzice zrobili temu dziecku straszną krzywdę. To jest moralność czarno biała typowa dla upośledzonych katolików. Kiedy ludzie zrozumieją że rzeczy nie są dobre lub złe? Nie jesteś człeku bogiem aby decydować co jest jakie. Przeprowadzisz babcię przez jezdnię, dobry uczynek, co nie? A to że babcia w domu zarąbie wnuczka siekierą to już nie Twoja sprawa prawda? Skoro nie potrafisz przewidzieć konsekwencji swojego działania to nie podejmuj go, świat sobie poradzi i zapewne będzie lepszy. W kulturach pierwotnych funkcjonowało bardzo mądre przekonanie że ratując kogoś bądź udzielając mu wsparcia w pewien sposób stajesz się za niego odpowiedzialny. No ale w końcu mamy XXI wiek.

Jakie będzie życie tego dziecka? Czy rodzice liczą że będą żyć dłużej niż ono i cały czas się nim zajmować? A co jeśli nie? Może zamiast podejmować decyzję „słuszną społecznie” zrobili by coś naprawdę miłosiernego? I nie chodzi o to aby być jak Spartanie którzy zrzucali wadliwe niemowlęta w przepaść.

Wykażcie się ludzie odrobina empatii. Czasami trzeba pozwolić komuś odejść aby pokazać swoje uczucie do niego. Nie za wszelką cenę ratować ludzi przed śmiercią. Czasem śmierć jest wybawieniem.

Śmierć jest naturalną konsekwencją życia. Wiem że nie zdążę zrobić wszystkiego co bym chciał, przeczytać wszystkiego co bym chciał ani wielu innych rzeczy i nie mam z tego powodu depresji. Mam tylko nadzieję że nie będą mnie ratować na siłę abym jeszcze z tydzień pocierpiał w łóżku.

A Tym których tekst ten uraził. Wiecie co wam gdzie🙂

7 thoughts on “Konformiz jako forma dewiacji. Tekst krytyczny.

  1. Nie wiem o co chodzi z tą dziewczynką (wypadek?, choroba?, ), nie znam sytuacji to wypowiadać się nie chcę, i nie wiem z czym pijesz kawę ale ja piję ze śmietanką:) bo, ten eliksir chyba „zdrowo” Ci zaszkodził ;D, miejscami bredzisz, wręcz obrażasz katolików (dlaczego akurat ich?)

    no ale tu ciekawie napisałeś

    „ Czasami trzeba pozwolić (a nawet pomóc?) komuś odejść aby pokazać swoje uczucie do niego. Nie za wszelką cenę ratować ludzi przed śmiercią. Czasem śmierć jest wybawieniem.”

    to „pomóc?” w nawiasie dopisałem sam bo, jak obejrzałem min. film „Sanctum” to przyznam że pomimo moich wątpliwości – co do pewnych decyzji tam przedstawionych, są takie okoliczności gdzie pomaganie komuś odejść na drugi świat można starać się jakoś wytłumaczyć, no ale to skrajnie skrajnio skrajna sytuacja i wyjątkowo wyjątkowa relacja pomiędzy załogą & przyjaciółmi

    „Mam tylko nadzieję że nie będą mnie ratować na siłę abym jeszcze z tydzień pocierpiał w łóżku.”

    nikomu nie życzę takich przygód, jednak nieraz ten „tydzień” dla kogoś może mieć bardzo duże znaczenie…

  2. Wróciłem tu jeszcze, po przeglądzie czeluści innych moich stałych zakamarków sieciowych bo, mnie rozjuszyłeś trochę tym postem, udało Ci się:), no i chce wyjaśnić pokrótce co miałem na myśli że bredzisz🙂

    „Ano dlatego że w moim mniemaniu rodzice zrobili temu dziecku straszną krzywdę”

    dobrze że napisałeś w „moim mniemaniu”

    „To jest moralność czarno biała typowa dla upośledzonych katolików.”

    Tomek wybacz ale to chyba Ci się wyrwało bo, to tani chwyt:) a jeśli takie sytuacje są np. w Czechach, to wypadało by napisać – upośledzonych ateistów? albo gdziekolwiek indziej, noż kurna każdy przypadek jest inny i w każdej grupie są oszołomy moralności czarno białej, prawej lewej przedniej… cholera wie jakiej no ale żeby od razu obrażać całe dane wyznanie? A tak dla ciekawostki, wiesz kiedyś gdzieś przeczytałem że katolicyzm dziś ubolewa nad marnością i jakością swoich przeciwników, kiedyś to był np. Nitzsche czy inni wielcy godni przeciwnicy, dziś najczęściej to są tfu „argumenty” płytkie, wystarczy nasrać na wycieraczkę no i jak tu z czymś takim polemizować?;)

    „ Kiedy ludzie zrozumieją że rzeczy nie są dobre lub złe? Nie jesteś człeku bogiem aby decydować co jest jakie”

    Bóg dał różne wytyczne co jet dobre a co złe (to wersja dla wierzących) a ja dodatkowo uważam że jeśli nie wiesz co robić zdaj się na intuicję – ona bardzo rzadko się myli, tudzież na sumienie jeśli je jeszcze masz.

    „Przeprowadzisz babcię przez jezdnię, dobry uczynek, co nie? A to że babcia w domu zarąbie wnuczka siekierą to już nie Twoja sprawa prawda? Skoro nie potrafisz przewidzieć konsekwencji swojego działania to nie podejmuj go, świat sobie poradzi i zapewne będzie lepszy.”

    Przecież ta babcia równie dobrze może potem komuś życie uratować, jasnowidzem nikt nie jest (no może ja czasami ;DD), a konsekwencje działania musiałbyś zamknąć w czterech ścianach, jak wychylisz nos to świat się zmieni😉 zresztą tu działasz w dobrej wierze nie znasz babuni a tak wogule to masz prawo popełniać błędy nikt ideałem nie jest. Takie horrorowate historyjki to mogę wymyślać co minute jedną.

    „ W kulturach pierwotnych funkcjonowało bardzo mądre przekonanie że ratując kogoś bądź udzielając mu wsparcia w pewien sposób stajesz się za niego odpowiedzialny”

    w pewien tak, ale to wszystko zależy jak leży, jak go sobie uwiążesz u nogi to bardziej pewno…

    „Jakie będzie życie tego dziecka? Czy rodzice liczą że będą żyć dłużej niż ono i cały czas się nim zajmować? A co jeśli nie? Może zamiast podejmować decyzję „słuszną społecznie” zrobili by coś naprawdę miłosiernego?

    Tego to nawet komentował nie będę.

    „I nie chodzi o to aby być jak Spartanie którzy zrzucali wadliwe niemowlęta w przepaść.”

    a może ukatrupili jakiegoś „wadliwego” genialnego taktyka?🙂

  3. Artur rozruszałeś się😀

    Dlaczego katolików? Nie dlatego że ich nie lubię tylko dlatego że niby jest ich 90%. Spore szanse. Poza tym niezły efekt IMHO.

    Poza tym no niestety ale nadal na katechezach jest o dobru i złu a nie o tym że czasem to co wydaje się złe i w normalnych okolicznościach było by złe w innych takie nie jest. Dodatkowo zazwyczaj leci tekst w stylu „wola boska” et cetera.

    Sumienie vel Intuicja może być spaczone.

    Wiązać do nogi nie próbowałem, mówisz że dobra technika?

    Co do ostatniego to zawsze jest to możliwe ale pisałem że nie o to chodzi akurat. Co do przedostatniego to dlaczego? Ja rozumiem że można ślepo wierzyć w łaskę boską ale ja bym nie pozwolił własnemu dziecku tak cierpieć. Bo ono będzie cierpieć. Nieustannie. I powiedz że to nie jest próżność tych rodziców to się uśmieję.

    Nie chodziło o zabicie dziecka tylko o jego nieratowanie. Efekt identyczny, decyzja różna diametralnie. Mówisz że tydzień ma znaczenie? Powiedz gościowi w ostatnim stadium raka gdy nie działają już środki przeciwbólowe.

  4. „Poza tym no niestety ale nadal na katechezach jest o dobru i złu a nie o tym że czasem to co wydaje się złe i w normalnych okolicznościach było by złe w innych takie nie jest. Dodatkowo zazwyczaj leci tekst w stylu „wola boska” et cetera. „

    A o czy ma być o ufoludkach? A o drzewo poznania dobra i zła? Przecież pijesz winko z jabłek to powinieneś wiedzieć co jest dobre a co złe ja wiem😉 Jak wychylę taką lampkę swojaka to od razu umysł mi się rozjaśnia i wiem że jeśli wyjdę przed dom i w ramach porannej gimnastyki dam kopa w dupę sąsiadowi to to będzie złe, a jak dziś w pracy mój but spotka się z twoim zadem to to będzie dobre. Czujesz różnice?

    Tu i tu kopniak w pierwszych okolicznościach to jest zło a w drugich dobro ;D

    Z tym dzieckiem jak będzie okazja to opowiesz mi w pracy bo , nie do końca rozumiem o co w tym i Tobie chodzi.

    narka🙂

  5. No i widzisz jak wyszło. A zanim w pracy ruszyliśmy temat przetestowałem to na kilku osobach. Najpierw pytasz delikwenta czy gdyby sprawa dotyczyła jego to zgodził by się na takie życie. Mi się nikt taki nie trafił. A następnie pytasz o jego dziecko. Większość reaguje nerwami bo czują się zrobieni w jajo, to właśnie daje o sobie znać konflikt dualnej moralności.

    Co do kopniaków.

    Na początek weźmy powiedzenie „Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe”. Niby ok. Proste i czytelne. Ale czy faktycznie powinno takie być? Mówi się że proste jest piękne ,a przy wprowadzaniu różnych pomysłów należy kierować się filozofią KISS. Tyle że jest to prawdziwe w strefie ekonomiczno – technicznej. W życiu już tak fajnie nie jest.

    W życiu powyższe powiedzenie ma formę „Nie zrobisz omletu bez rozbicia jajek”. Niby dobro ogółu stoi ponad dobrem jednostki. Ale dlaczego mamy poświęcić jednostkę dla jakiejś idei która może i jest słuszna ale ale stoi w sprzeczności z samą ofiarą?

    Każdą kwestię możemy potraktować indywidualnie. „Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe” w tej wersji przyjmuje postać serii założeń czy kopniak zwrotny będzie Ci miły? Jeśli Twój sąsiad ma posturę Pudziana i kopie z siłą konia to oczywiście że nie ma sensu nawet o tym aby mu kopa zasadzić myśleć. No a taki biedny, mały ja to co może? Pewnie nawet tak wysoko nogi nie podniesie więc co szkodzi🙂

    Degustuję mój ostatni produkt zwany Wódką Islandzką. Natchnienie idzie z tego że ho ho😛

  6. No poniekąd sobie wyjaśniliśmy,
    a swoją rozpiskę do żartu z kopniakami to już mogłeś sobie darować😉

    i spóźnione smacznego do wódki!, może jeszcze działa?🙂

  7. offtop:

    Arszu,a jak ci się podoba taka nowa „amiga” jak zamieściłem w poście na blogu komputerowym?
    (i tobie też Tombula?)

    i w sumie taniocha, bo 200 funciaków🙂

    (dałbym radę ją sam złożyć za mniej)

Możliwość komentowania jest wyłączona.