Alkohol tu i tam. On dobrze zrobi nam.

W ramach kontynuacji poprzedniego wpisu tym razem omówimy kwestię przygotowywania napoi wyskokowych. Wbrew wszelkim oszołomom czy marudom którzy w alkoholu dopatrują się źródła wszelkiego zła (alkohol jak wszystko inne jest dla ludzi znających umiar) jest to bardzo ważna umiejętność sprawdzająca się zawsze a w szczególności przydatna gdy świat będzie się kończył (oczywiście nie dosłownie bo wtedy nic się nie przyda).

 

 

 

Odkąd tylko człowiek odkrył że sfermentowane jagody dają kopa na stałe wprowadził alkohol do swojej diety. O pozytywnych i negatywnych wpływach alkoholu na organizm napisano tyle że starczyło by na czytanie do końca życia. Prawda oczywiście leży zapewne pośrodku. Ale nie o tym my tu.

Na początek można opanować sztukę stosunkowo prostą jaką jest nastawianie nalewek. Przepisów jest od groma, własne pomysły również można realizować. Jak to mówią dobra nalewka nie jest zła więc możemy szybko zdobyć uznanie wśród znajomych którym pozwolimy zdegustować nasze wyroby. Zwłaszcza panie lubią słodkie procenty🙂

Gdy poczujemy się na siłach możemy zacząć robić wino. Różne są opinie o winach domowych, ja jednak stawiam takie wino (zwłaszcza własne) ponad jakiekolwiek kupne. Przyczyna jest prosta. Nie stosuję żadnego stabilizatora za wyjątkiem fermentacji do co najmniej 14% alkoholu. Każde ale to każde wino z sklepu, nawet to za kilkaset zł (zwłaszcza takie) jest stabilizowane pirosiarczanem. Ja mam po tym zgagę. Wino wymaga nakładów finansowych i pracy plus dużo cierpliwości. Jednak otrzymujemy coś co w czasie kryzysowym może posłużyć jako środek wymiany. Chętnych nie braknie.

Gdy zechcemy uderzyć w profesjonalizm zostaje nam do opanowania sztuka pędzenia bimbru. Bimber dzielimy na dobry i kiepski. Jak masz dojście do dobrego bimbru to jesteś gość. O kiepskim nic nie będę pisał bo szkoda czasu. Dobry bimber jest prawie nierozróżnialny od dobrego koniaku oprócz tego że jest lepszy🙂 Jest to mój ulubiony napitek bo w przeciwieństwie do czystej (za wyjątkiem kilku drogich wódek ale szkoda kasy na coś takiego) nie mam żadnych negatywnych objawów w trakcie i po fakcie🙂 Plus dużo więcej mi się go mieści i nie muszę zapijać (25g wódki zapijam co najmniej 50g przepojki).

Bimber jest już superaśnym produktem barterowym. I nie tylko jako środek spożywczy. Przy dobrej destylacji gdy osiągnie się stężenie spirytusowe może służyć jako zastępnik paliwa w silniku benzynowym. Miałem w tamtym roku wyjeździć 40 litrów spirytusu moją skodzinką. Różnica taka że spalanie jest ciut większe niż paliwa ale silnik ma więcej kopa (w końcu 120 oktanów bodajże ma)

Jak więc widać jest to całkiem fajna umiejętność taka produkcja. A na zakończenie dodatek twórczości po alkoholowej🙂

Pismo Kozaków zaporoskich do sułtana Mehmeda IV

Na początek list sułtana do kozaków

Ja, sułtan, syn Mehmeda, brat Słońca i Księżyca, wnuk i namiestnik Boga, Pan królestw Macedonii, Babilonu, Jerozolimy, Wielkiego i Małego Egiptu, Król nad Królami, Pan nad Panami, znamienity rycerz, niezwyciężony dowódca, niepokonany obrońca miasta Pańskiego, wypełniający wolę samego Boga, nadzieja i uspokojenie dla muzułmanów, budzący przestrach, ale i wielki obrońca chrześcijan — nakazuję wam, zaporoskim Kozakom, poddać się mi dobrowolnie bez żadnego oporu i nie kazać mi się więcej waszymi napaściami przejmować.

Sułtan turecki Mehmed IV

A oto odpowiedź kozaków po dobrze zakropionych obradach.

Zaporoscy Kozacy do sułtana tureckiego! Ty, sułtanie, diable turecki, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z ciebie do diabła rycerz, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić. Twoje wojsko zjada czarcie gówno. Nie będziesz ty, sukin Ty synu, synów chrześcijańskiej ziemi pod sobą mieć, walczyć będziemy z tobą ziemią i wodą, kurwa twoja mać. Kucharzu ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża potomku i chuju zagięty. Świński ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, niechrzczony łbie, kurwa twoja mać.

O tak ci Kozacy zaporoscy odpowiadają, plugawcze. Nie będziesz ty nawet naszych świń wypasać. Teraz kończymy, daty nie znamy, bo kalendarza nie mamy, miesiąc na niebie, a rok w księgach zapisany, a dzień u nas taki jak i u was, za co możecie w dupę pocałować nas!

Podpisali: Ataman Koszowy Iwan Sirko ze wszystkimi zaporożcami