perpetuum mobile

Występują:

  • kapitan
  • pilot
  • gwiezdny nawigator
  • główny mechanik

Rok 2109 Polacy po wielu spektakularnych podbojach kosmosu, w pełnym oporządzeniu na tle granatowych zasłon szytych w jakichś tam zakładach włókienniczych, przy sztucznym oświetleniu i sprawnym fotomontażu w końcu realnie powtarzam realnie przekroczyli orbitę! Swój sukces zawdzięczają specjalnie zaprojektowanej rakiecie, (majstersztyk polskiej myśli technicznej) napędzanej czystym etanolem, która w połączeniu z wyszkoloną załogą mknęła przez gwiazdy i galaktyki do celu ku przyszłości. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie ups… napęd to on pierwszy odmówił posłuszeństwa. Atmosfera wśród podwładnych robiła się nerwowa pilot podpłyną żabką w stanie nieważkości do kapitana.

– Panie kapitanie i co teraz?, czy mamy jeszcze jakieś zapasy paliwa?

Dowódca próbując trzymać fason, pogładził wąsy i przedstawił fakty.

– Na to wygląda że została ostatnia awaryjna beczka ze spirytusem zawieszona na północnej ścianie

W tym momencie wszystkie głowy obróciły się w jedynie słuszną stronę z napisem:

W RAZIE POTRZEBY ROZBIĆ SZYBKĘ!

Statek w mgnieniu oka można by nazwać bezzałogowym, gdyż wszyscy oprócz głównego mechanika siedzieli już w kajucie, do momentu aż odłożył dłuto.

– Panie kapitanie melduje wykonanie zadania! beczka otwarta!

Szef w związku z tym ogłosił stan wyjątkowy

– Jak widać światowy kryzys dopadł i nas, oddajmy więc honory i usiądźmy, musimy przedyskutować naszą sytuację.

Długo tak się naradzali nawigator zręcznie żonglował musztardówkami, pilot serwował zagrychę, i jak się okazało ta burza mózgów była najsilniejsza w promieniu kilku lat świetlnych bo, pomysły rodziły się jeden po drugim. Nagle nawigator wyskoczył ze swoją myślą

– Towarzysze podróży w tej sytuacji pozostaje nam jedynie czytanie poezji ona zaszczepi w nas nadzieję, nadzieję i wiarę która podobno góry przenosi to może i nasz statek teleportuje?

Po tym orędziu jednego z członka załogi miny pozostałej trójki okazały się bezcenne

– Mam tu tomik – ciągnął dalej…

– Pokaż! – szybkim ruchem pilot wyrwał go z rąk kolegi i przeczytał na odwrocie

blurb

dobrze skrojona ma nowatorską treść
można z nią leżeć owoce morza jeść
z sokami przeniknie w głąb bo jest dobra
motyw skromny lecz w środku siedzi kobra
wcześniej jednak warto pogłaskać jej grzbiet
to działa magicznie jak na węża flet
rozrusza najbardziej skostniałe ciało
a gdy po wibracjach będzie wam mało
czytajcie dalej zetrzyjcie pot z czoła
niech dusza tańczy aż dostanie fioła
myśli się wiją lekko niczym wstążka
tak czaruje ta debiutancka książka

– Hahaha no co ty daj spokój jeszcze nam tu jakiejś czarnej mamby brakuje – zadrwił piot i rzucił książką w nieważkość

– Spokojnie panowie, tyko spokojnie – wybełkotał kapitan

– Ssssss – próbował zebrać myśli mechanik – Specjalistom od węży był Harry Potter, nam potrzeba nowatorskich pomysłów tzw. K-O-N-K-R-E-T-Y!

– To może pooglądamy archiwalne filmy science fiction? – wydusił z siebie rozmarzony nawigator

– Najlepiej na faktach autentycznych, a ja postaram się podłapać jakiś pomysł i ruszymy z miejsca – klasnął w dłonie podekscytowany główny mechanik

– No to wznieśmy toast za ten fantastyczny pomysł.

Seans „science real” się rozpoczął, i załoga szybko uświadomiła sobie że, nie tylko oni we wszechświecie mają takie problemy…

dystrykt9

Jednak jak się okazało, nie to było najgorsze, w tle rozgrywał się koszmar, przy którym boa dusiciel to igraszka, otóż porzucony tomik podczas dryfowania otwarł się na stronie „40 i 4” tam były napisane najstraszniejsze wiersze – horrory, które w niekontrolowany sposób wyciekały i po zmaterializowaniu się niczym mrówki faraonki powoli opanowały statek.

Kapitan pomimo iż leżał już na podłodze czuł podskórnie że z jego łajbą dzieje się coś niedobrego, pomyślał – Oj niepozwolę sobie aby intruz panoszył się w moim doom`ie, rozbłysło się czerwone światło, resztkami sił witalnych ruszył na wroga, zombie próbowały stawiać opór – projekt deratyzacja rozpoczęty.

DOOM

Minęło kilka minut a może godzin (w przestrzeni międzyplanetarnej można stracić rachubę czasu), po oczyszczeniu pokładu z baboli biesiada toczyła się swoim torem.

– Oglądajmy dalej musimy znaleźć to coś co pozwoli nam wrócić, lub polecieć dalej – uspokajał kapitan, jednak z bronią już się nie rozstawał.

– Jeszcze nam tu robota hektora brakuje – ktoś dodał w półmroku.

– Przydałby się nie hektor a hektolitr paliwa – poprawił ktoś inny

– Tak czy siak ja idę na tron – oznajmił pilot.

– Zostań przecież wszyscy możemy obejrzeć – wtrącił nawigator

TRON

– O tak, jakbyśmy mieli takie ścigacze to bylibyśmy już na miejscu a tak? zachwycał się główny mechanik.

– Nie pękaj – pocieszył szef – kolejna produkcja na pewno rozwiąże zagadkę.

Podczas oglądania Tajemnicy Syriusza z 1995r nagle zrobiło się ciemno. Tajemnicą poliszynera jest to co się działo potem, zabrakło prądu? urwał się film? nikt nie wie ale załoga obudziła się w kosmodromie prasa i TV już czekały w nadziei na wywiad, jak się ostatecznie okazało główny mechanik został bohaterem, wynalazł perpetuum mobile! i sprowadził wszystkich na ziemię.

c.d. być może nastąpi, problemy techniczne:/

P.S Pozwoliłem sobie na edycję wizualną. Tombula