Rainwalk

Jako iż sezon na maliny już w pełni (a miejscami nawet po) chodzę sobie po różnych chaszczach  i staram nazbierać jak najwięcej. Ideą która mi w tym przyświeca jest pyszne wino malinowe.

Jako iż znajdywane ilości nie są aż tak wielkie jak by się chciało i tereny łowieckie zaczynają się kurczyć postanowiłem przejść się w bardziej odległe miejsce. Spacer latem pośród łanów falującego i pachnącego zboża jest wspaniałym odpoczynkiem dla ducha. Chabry i inne polne kwiaty tworzą przepiękną barwną mozaikę. Nic tylko iść i podziwiać.

Niestety w miejscach do których się udałem rosły tylko jeżyny. Już zabierałem się w drogę powrotną gdy od południa wpadła do naszej kotlinki burza. Ciepły letni deszcz na skórze dostarcza niesamowitych wrażeń. Przypomina się dzieciństwo gdzie coś takiego było chlebem powszednim. Kilku kilometrowy spacer polami pośród burzy jest niesamowity. Nie przeszkadza nawet mokre ubranie, zaś liść łopianu spokojnie wystarczył do zrobienia poręcznego pokrowca na telefon aby nie zamókł.

Idziesz polną drogą po trawie, zdejmujesz buty i koszulę. Stopy chłodzą się, masują je źdźbła traw i niewielkie kamyczki wystające z ziemi. Skórę bombardują krople deszczu, bijące w pobliżu błyskawice i grzmoty pobudzają serce do szybszego bicia. To ie strach to podziw nad naturą i uczucie przynależności do czegoś o wiele większego.

Dochodzę do koryta odwodnienia biegnącego wzdłuż torów kolejowych. Boso po letniej wodzie, czy są tu pijawki? A zresztą co się będę przejmował, nie zjedzą mnie. Pijawek nie było, koryto się skończyło, wyszedłem na tory i jak za starych czasów ostatnie pół kilometra przeszedłem po szynach nasłuchując zwiastujących nadjeżdżający pociąg „świerszczyków”.

Dwie godziny obcowania z naturą naładowały moje akumulatory pozytywną energią, zmęczenie również nie daje się w znaki. Dzisiaj będę spał jak niemowlę, i może nawet z radością wstanę do pracy.

Neee, niemożliwe😀

9 thoughts on “Rainwalk

  1. z winem może być ciężko ale jako „blogger oszczędzający” rzucam ekonomiczny pomysł:

    – trochę owoców można dobrze wysuszyć, zmieszać z liściastą herbatą i zamknąć w puszce – będzie na zimę herbata, która może być dobrą bazą do grzańca

    – z mniejszej ilości owoców nalewka: kupić w miarę dobrą polską czystą, nie musi być droga, ale minimum po 3-4 filtracjach – zmieszać z owocami

  2. „Idziesz polną drogą po trawie, zdejmujesz buty i koszulę. Stopy chłodzą się, masują je źdźbła traw i niewielkie kamyczki wystające z ziemi. Skórę bombardują krople deszczu, bijące w pobliżu błyskawice i grzmoty pobudzają serce do szybszego bicia. To nie strach to podziw nad naturą i uczucie przynależności do czegoś o wiele większego.”

    Chłopie – jakiś poeta jesteś i człowiek pióra – idź i książki pisz.

  3. Hehehe🙂 ja już koledze w pracy gratulowałem za ten tekst i coraz bardziej się przekonuję że słusznie.

  4. Koncepcja przetwarzania malin legła w gruzach. Mieliśmy tu dzisiaj niezłą ulewę przez pół dnia więc co się ostało to już pewnie zciapane😦 Z tego co znalazłem będą soki na zimę dla juniora gdyby kaszlał🙂 Pisanie czegokolwiek w PL mija się z celem. Arszu jest w temacie na temat tego kółka wzajemnej masturbacji:/

    Dziękuję za pozytywne oceny dzieła🙂

    Co do nalewek to owszem ale bazuję na spirytusie.

  5. „Arszu jest w temacie na temat tego kółka wzajemnej masturbacji:/

    to nie do końca tak, źle mnie zrozumiałeś, albo połowicznie:) sam Cię zachęcałem abyś to rzucił na jakiś serwis z możliwością pub. prozy. Ale w sumie blog wystarczy, od czasu do czasu twórczo się wysil jak w tym wypadku bo Ci to ciekawie wyszło

    Ja w tym roku winko koniecznie muszę zrobić w tamtym się zaniedbałem, ale zapasy mam:) niestety winogron coś podgryzło a myślałem z początku że to jakaś zaraza była, usechł, trzeba było wyciąć wszystko, tak że jabłkowo – gruszkowe no i z ryżu jest bardzo dobre na dodatek można robić cały sezon, przypalaneczką podbarwić, chyba że coś poeksperymentuje

  6. Polecam Ci pomarańcze zwłaszcza że tanie🙂 Jeżyny już za tydzień będą🙂 A z tym kółkiem to było pod kątem pisania książki przez debiutanta🙂

  7. „Blog jako symbol protestu”
    Pisać taki dziennik nie jest ciężko. Owszem trzeba się zastanowić i przemyśleć to o czym się chce pisać ale nie na tu by takich wymagań jak wobec książki. Dużo ludzi pisze ale niestety rynek jest sztucznie hermetyzowany aby utrzymać te kilka sław na piedestale „wielkich pisarzy”. Znam osobę która napisała książkę i miała o tyle szczęście że wydano ją po odkupieniu od niej praw pod nazwiskiem innej „znanej” pisarki. Niski poziom czytelnictwa też ma na to wpływ ale nie jest to wytłumaczeniem. Zacząłem kiedyś pisać ale teraz to leży. Trzeba się napracować nad tekstem aby miał sens i styl. No chyba że na się „automatyczną rękę” Mastertona🙂

  8. Chyba „automatyczne ręce” Mastertona , myślę że on jest tak wydajny że pisze naraz, lewą poradniki seksualne a prawą horrory🙂

    Ty się z mojego ulubionego autor nie śmiej, on jest jak najbardziej pozytywny a i dobre książki też ma, a że dużo to tylko się cieszyć ;D

Możliwość komentowania jest wyłączona.