Hej studenci, hej sokoły, trzeba kopać rowy, doły!

W dzisiejszych czasach wszyscy mogą studiować. Wolny dostęp do edukacji spowodował nadprodukcję wszelkiej maści oszołomów którzy są ogromnie zdziwieni tym że po studiach nie mogą znaleźć super pracy. No bo jak to tak, tacy zdolni, inteligentni i ach, a tu co najwyżej w McDonald’s na zmywaku można się zahaczyć.

Niestety próby wytłumaczenia takiemu człowiekowi o co biega są z góry skazane na porażkę. Zatarło się pojmowanie różnic pomiędzy : wykształceniem, wiedzą, mądrością i inteligencją. Ja jestem za tym aby edukacja była dla wszystkich ale to nie oznacza że wszyscy muszą być do niej dopuszczani.

Otóż już od początków XX wieku możemy spotkać się z tak zwanym efektem Flynna czyli systematycznym wzrostem ilorazu inteligencji obserwowanym w krajach kultury zachodniej. Udowodnione przez nowozelandzkiego politologa Jamesa Flynna, choć już wcześniej sugerowano jego istnienie: rośnie aktywność naukowców, coraz większy procent ludzi oddaje się grom logicznym, przyspiesza dojrzewanie młodych ludzi, w tym dojrzewanie mózgu oraz przyspiesza tworzenie wynalazków technicznych itp.

Cóż to oznacza w praktyce? Otóż przy przyjmowaniu na uczelnię kandydaci wypełniają testy profilowane pod kierunek studiów. W związku z wyżej wymienionym efektem, nie modernizowany test obniża swój poziom. Dlatego co kilka lat poziom testów rekrutacyjnych powinien być podnoszony. Spowodowało by to dobre odsianie miernoty na samym starcie.

Czy jestem naiwny? Oczywiście że nie. Wiem że w aktualnym socjalu nie da się tego zrobić. Aby studia odzyskały swoją wartość tak naprawdę trzeba by wprowadzić nauczanie wolne od wpływów wszelkich ministerstw i polityków. O ile szkoły gdzie w sumie za pieniądze dostaniesz dyplom nie zniknęły by to na pewno straciły by na znaczeniu. Za to wykształciły by się elitarne placówki o tak dobranym programie nauczania, z szeroką bazą interdyscyplinarną aby wykształcić prawdziwą elitę.

Przypuszczam że w skali kilkudziesięciu lat poziom naukowy ale i nie tylko wzrósł by niepomiernie.

Odnośnie jeszcze „dyplomów” taka dygresja. Przeglądałem oferty pracy Anglia/Szkocja. Stanowiska wszelakie. U nas już by trzeba było mieć magistra + chuj wie co. Tam ani słowa? Napisałem email do pana od ogłoszenia, o co chodzi, czy nie wymagacie jakiejś wyższej edukacji? Odpowiedź była prosta, przychodzisz na okres próbny i albo wiesz o co chodzi i dostajesz pracę albo nie. Poza tym napisał że akurat nie wydaje mu się aby to było konieczne (wymaganie wykształcenia wyższego) gdyż nie ma szkół o takim profilu jak oferowana praca. Proste i logiczne.

Na koniec mały dowcip

– Co powinien wiedzieć student?
– Wszystko!
– Co powinien wiedzieć asystent?
– Prawie to wszystko, co student.
– A adiunkt?
– W jakiej książce jest to, co powinien wiedzieć student.
– Docent?
– Gdzie jest ta książka.
– A co powinien wiedzieć profesor?
– Gdzie jest docent…

2 thoughts on “Hej studenci, hej sokoły, trzeba kopać rowy, doły!

  1. Dobry tytuł, chyba w piwnicy to pisałeś i ruszyłeś kolejny dział z winem swojskim:),
    Moja teoria jest następująca, iloraz inteligencji spada a mądrość wzrasta wprost proporcjonalnie do każdej wypitej lampy, stąd trafne nawoływanie, ale uważaj do czego ludzi namawiasz, wyjdzie jeden z drugim przed blog ze szpadlem a straż miejska tylko czeka na takie okazje…

    Z testami nie wiem jak jest nigdy przecież nie studiowałem (chyba że sam w domu ale przecież to się nazywa pasja, hobby, wnikanie) i czy poziom testów nie jest podnoszony? Zmieniany? Widać nie skoro tak piszesz, pewnie dlatego że za dużo ławek i stołków zakupili do sal wykładowych, a zapełnić je trzeba, toż to nie stadion coby pustkami świeciło.

    Mam już zarys własnego pomysłu jak to powinno wyglądać, ale może innym razem bo się na TVN-nie reklamy kończą a idzie film z Segalem a wiedz że nawet najgorszy film z Segalem jest lepszy niż zapewne większość nudnych wykładów ;D

  2. Wolę filmy z Lundgrenem🙂 Optymalizacja testów się nie opłaca bo to ogranicza wpływy kasioiorkowe. A w większości przypadków brana jest tylko średnia z ocen. Niby są uczelnie na tak zwanym wysokim poziomie ale zazwyczaj jest to usztuczniane wymuszoną koniecznością zapamiętywania szerokich połaci materiałowych.

    Sprawa ogólnie jest prosta jeśli się przestanie wierzyć w demokrację, dobrobyt i inne mistyczne gówna.

    Największym wrogiem komuny była inteligencja gdyż podważała sens sytemu i burzyła się przeciwko władzy. Wtedy byli pałowani i zamykani. Teraz zlikwidowano problem inteligencji dopuszczając do wyższego nauczania wszystkich jak leci. Jednostki faktycznie wybitne uległy rozcieńczeniu i straciły siłę przebicia.

    Ja TV wyłączyłem całkowicie z sieci i dopiero odpali go żonka jak wróci za 1,5 miesiąca🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.