Koniec Świata. Część 2. Zagłada z kosmosu.

Tak troszkę nietypowo.

Na pewno nie grozi nam zamiana naszego słońca w czarną dziurę. Jest ono na to stanowczo za małe. Zresztą nawet jeśli by się nasze słońce się w takową zmieniło nie będzie miało to na nas żadnego wpływu (oczywiście będzie zimno i ciemno ale nas nie zassie) Już większe kuku mogła by nam zrobić poprzedzająca zapadanie się eksplozja.

Zderzenie z obiektem kosmicznym.

Asteroida może podejść nas niepostrzeżenie. Monitorujemy zbyt małą ilość nieba aby być na 100% pewnym że nic nas nie zaskoczy. Skutki takiego spotkania mogą być katastrofalne. Mamy co prawdo swoisty system obronny w postaci gazowych gigantów które dzięki swojej masie są w stanie przechwycić niespodziewanych gości z przestrzeni, ale nie można oczekiwać że wyłapie wszystko. Szybkość asteroidy może wynosić kilkaset tysięcy kilometrów na godzinę. Po wejściu w Ziemska atmosferę przyspieszy grawitacyjnie jeszcze bardziej. Co się może zdarzyć?

  • Uderzenie wypchnie ziemię z orbity, albo polecimy w kierunku słońca i się sfajczymy (oczywiście będzie to trwało lata) albo zaczniemy oddalać się w przestrzeń kosmiczną. Temperatura będzie spadać, ilość światła również się zmniejszy. Po pewnym czasie przetrwanie będzie możliwe jedynie pod ziemią gdzie będzie docierało ciepło z rdzenia planety.
  • Asteroida uderzy w ląd. Ogromne ilości pyłu podniosą się do atmosfery i pozostaną tam na lata odcinając dostęp słońca. Nastanie tak zwana nuklearna zima. Gigantyczne trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów zrobią nam kuku.
  • Asteroida uderzy w wodę (dużą, Bałtyk się nie łapie). Scenariusz optymistyczny, o ile oczywiście nie mieszkasz nad oceanem. Tsunami o wysokości kilku kilometrów skasuje wszystko na konkretnym dystansie wgłąb lądu.

Co jeszcze może w nas uderzyć? Czarna dziura czy inne nieznane jeszcze zjawisko? Nie ma szans aby na to odpowiedzieć. Jednakże w przypadku gdy chodzi o obiekty masywne nie ma konieczności aby on w nas uderzył. Przelatując odpowiednio blisko i stosunkowo powoli może przechwycić Ziemię jako swojego satelitę i wtedy poszybujemy sobie hen daleko, daleko …

Jak przetrwać?

Jedyny scenariusz który wymaga maksymalnej współpracy wszystkich. Nie można tutaj grać solo. Znając polski rząd lepiej być wtedy daleko😦 Do wyboru są :

Kolonizacja (błyskawiczna) Marsa. Ciężkie ale wykonywalne.

Lub przeczekanie w podziemnych schronach na lepszą okazję. Bardzo hardcore’owe.

2 thoughts on “Koniec Świata. Część 2. Zagłada z kosmosu.

  1. Jak nie skolonizują Marsa to, zabieram podstawowe gadżety (kufajkę, filcaki, laptopa, proce itd.) i uciekam na księżyc – do jaskini którą znaleźli ;D

  2. Hmm, „komfortowe -4°C” więc myślę że fufajka i filcoki będą ok. Jeszcze tylko jakiś magiczny sposób na to abyś miał internet w tej jaskini (40 stóp litej skały) + taki szczególik jak atmosfera. Proca na co? Wątpię aby na księżycu były baboki😀

    Co do Marsa, bo pytałeś mnie o klimat. Temperatury od około -140°C do +30°C. Więc zestaw też się przyda.

Możliwość komentowania jest wyłączona.